poniedziałek, 21 czerwca 2010

ZIELONY SOK AMELKI

Strasznie ciężko namówić moją 3 letnią córeczkę do picia zielonych soków.
Co prawda miała taki wymyślony przez tatusia, ale szybko się znudził:)
Przedwczoraj rano Amelia wstała i oświadczyła, że chce zielony soczek, ale taki który sama wymyśli.
Efekt kuchennych wybryków mojego maleństwa poniżej.
Zostałem poproszony przez Amelię aby zamieścić również specjalna dedykację dla kuzynki Majki i kuzynka Kamilka, którzy również zaczęli sokować :)








Składniki:
- jabłko
- 2 kiwi
- szpinak

(ok 250 ml soku)






Najważniejsze podczas sokowania z dzieckiem, to dobrze się bawić i pozwolić mu przejąc dowodzenie.
Reportaż z powstawania soku poniżej:)



Trzeba użyć dwóch łapek, strasznie męczące, to wyciskanie :)

















No i efekt końcowy:)









Życzymy wszystkim udanej zabawy i SMACZNEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!










Następnym razem zrobię więcej:)

19 komentarzy:

  1. szok!!!!! uwielbiam ten post!!!!!!!!!!!!! amelka jest przesliczna!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No muszę się z Tobą zgodzić Ewciu, ona naprawdę jest prześliczną i przecudowna istotką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No prześliczna jest i jaka duża:)))Fajny soczek,zrobię taki moim dziewczynom:)Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. I jak ona tak wyrosła, bez tego mięsa na samych owocach i warzywach!!!
    (no i troszkę nabiału też:))

    OdpowiedzUsuń
  5. yooo!!!!! ale fajowa jest twoja córa , jak tylko zobaczyłam wasze zdjęcia buzia nie przestaje mi się uśmiechać. To dla mnie zastrzyk energii na cały dzień. A ten wystrój kuchni w te owoce to najfajniejszy widok, i tak wszystko pięknie poukładane, jakiś spokój wszedł we mnie jak to zobaczyłam, ale jazda nie wiedziałam, że równiutko poukładane owoce wprowadzą tyle harmonii w mój umysł. No, NO. Czego ja jeszcze się o sobie dowiem oglądając Twojego bloga.Przypomniała mi się pewna historia, która wydarzyła się w zeszłym tygodniu. Przyszli do nas z wizytą nie zapowiedziną właściciele domu, który wynajmujemy z małą córeczką( ma 4 lata). Zaprzyjaźniliśmy się trochę wcześniej i dlatego miałam o niej informacje,że jest totalnym NIEJADKIEM. Mała weszła za mną do kuchni i zobaczyła wiele owoców i warzyw porozkładanych po wszystkich blatach kuchennych, byliśmy z mężem dopiero co na zakupach, więc trochę tego było. Mała zrobiła wielkie oczy, wydała dźwięk podobny do ooooo! Zaraz potem zapytała czy mogę ciociu wziąć kiwi? Po kiwi w dużej ilości przyszedł czas na pomarańczę, potem parę truskawek i czeresienki. Jaka ona była szczęśliwa . Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Niejadek-- dobre sobie.
    Dziś postanowiłam pobyć trochę na twoim blogu aby Cię lepiej poznać. Jestem Ciebie ciekawa. Napisz więcej o sobie , swojej rodzinie, oczywiście jeśli będziesz miał na to ochotę. A takie fajne, dowcipne zdjęcia proszę umieszczaj częściej. Jeszcze jedna prośba-- jaką masz wyciskarkę?
    Pozdrawiam Biedrona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej Biedrona!!!
    Cieszę się że wystrój wnętrza mojej kuchni Ci się spodobał:)
    A co historii o niejadkach, to sam doświadczam tego samego w kontakcie z dziećmi i to jest piękne!!!
    Żaden schabowy nie zastąpi dziecku bodźców wzrokowych, które dają mu owoce i warzywa, a dzieci lubią ,,jeść oczami".

    Co do informacji o mnie i mojej rodzinie, to nie wiem czy będę o tym pisał na blogu. Jeśli prześledziłaś mojego bloga, to zauważyłaś pewnie, że są to pierwsze moje zdjęcia, które tu wrzuciłem.
    Blog nie miał być o mnie, tylko o surowej diecie, ale i tak pojechał w innym kierunku niż pierwotnie planowałem:)
    Nie do końca sam, tylko dzięki Wam przybiera nowych kształtów. Czasem piszę o czymś o czym nie planowałem, ale zostałem poproszony o to i tak powstały min posty o kamieniach.

    Muszę jednak przemyśleć Twoją sugestię, ponieważ myślę, że im więcej mnie, takiego namacalnego, tym bardziej to co piszę staje się PRAWDZIWE dla Was!!!
    A głównie o przekazanie prawdy mi chodzi:)

    Coś więcej o mnie jest tutaj:

    http://rawstaurant.blogspot.com/2010/05/moja-droga-do-surowki.html

    Napisz co chcesz wiedzieć, może wymienimy się skypem lub gg.
    Pisz śmiało, może masz jakieś sugestie, co do tematu następnego posta.
    Śmiało:)
    A jeśli tak bardzo będziecie chcieli poznać moją całą rodzinkę, to zapytam się żony, czy zgodzi się na umieszczenie naszego wspólnego zdjęcia:)

    No i na koniec pytasz jaką mam wyciskarkę.
    Jest to ,,ANGEL 7500".
    Dużo staram się dowiedzieć zanim zrobię jakiś krok w życiu i zanim kupiłem wyciskarkę również spędziłem wiele godzin na poszukiwaniu właściwej. Wybór padł na moją Angelinę i wcale tego nie żałuję.
    Ma kilka drobnych minusów, ale wyciska wszystko. Owoce, warzywa, zielone liście.
    Nadzwyczaj dobrze radzi sobie z trawą pszeniczną, co dla mnie jest szczególnie ważne. Jedyny problem, że jest to chyba najdroższa wyciskarka dostępna na rynku, więc jeśli chcesz kupić wyciskarkę, to napisz mi ile chcesz na to przeznaczyć, a ja poszukam czegoś godnego zaufania w tej cenie.

    Dobrze, że jesteś!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej:)Też zwróciłam uwagę na tą śliczną kuchnie i pięknie poukładane owocki:)Ślicznie razem wyglądacie,ale aż się prosi żebyś pochwalił się też żoną:)
    Koleżanka mojej córki tez jest niejadkiem,a u nas je wszystko:),jak przychodzi,mówi ciociu a masz jeszcze te morelki(suszone na słońcu),je sałatki,pije soki,szkoda ,że w domu nie może tak jeść:(
    Biedronko:)bardzo ciekawie piszesz,ja już czekam na Twojego bloga:)))
    Marcin:ja niestety musiałam wybrać tańsza wyciskarkę,ale jestem z niej bardzo zadowolona i szczerze ją polecam,ale w przyszłości kupię sobie taką jak Twoja(czy to ona usuwa pestycydy?Czytałam o takiej i zastanawiam się jak to możliwe?)
    Jeśli chodzi o nabiał,to radzę jak najszybciej wyeliminować z diety pięknej dziewczynki,bo nic dobrego z tego nie wyniknie(myśle,że znasz temat i nie będę się rozpisywała),teraz jest tyle zamienników,że tego nie odczuje ,a jej organizm tak:)
    Uściski dla wszystkich:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz po takim zachwalaniu, czuję się zobowiązany do zmiany owocowego wystroju mojej kuchni za każdym razem jak będę robił w niej nowe fotki:)
    Jeśli chodzi o nabiał w diecie mojej Amelki, to moja żona jest wegetarianką, a nie weganką, wiec jak tatuś karmi dzieciątko, to bez nabiału, a jak mamusia, to czasem jakiś jogurcik się trafi (ale nigdy nie mleko, mleka jeszcze nie miała okazji spróbować nigdy).
    Osobnym tematem jest to, że Amelia idzie już niedługo do przedszkola, gdzie będą mięli, że tak powiem gdzieś naszą dietę i wiem, że muszę ,,zatruwać" jej organizm, żeby się nie rozchorowała gdy zacznie jeść gdy mnie nie będzie w pobliżu.
    I tak udało nam się długo uchronić ją od ,,dokarmiania" przez innych. Kaja (żona) pracuje tylko w weekendy, a ja od poniedziałku do piątku (teraz od niedawna jestem na bezrobociu). Dzięki temu uniknęliśmy przez trzy i pół roku jej życia nianiek i przedszkolanek nie potrafiących zrozumieć, ze dziecko nie potrzebuje czekolady, chipsów, lizaków i innych bzdur.
    No, ale witamy w prawdziwym świecie. Mała sama już chce iść do przedszkola i my chcemy ją posłać do dzieci. Poświęcamy jej maksymalnie dużo uwagi i nieskromnie powiem, że jesteśmy niesamowicie dobrymi rodzicami:), ale nie zastąpimy jej rówieśników.
    Pewnego dnia jak urośnie sama zdecyduje co chce jeść, a co nie.

    Co do pestycydów i mojej wyciskarki, to fakt, według danych producenta jest to jedyna wyciskarka, która wyciska:
    ,,Sok bez środków chemicznych czy toksycznych substancji - Usuwa ponad 90% środków chemicznych oraz substancji toksycznych stosowanych w rolnictwie zawartych w skórce i na powierzchni owoców i warzyw".

    Nie udało mi się jeszcze dotrzeć do tego w jaki sposób to robi, ale żaden inny producent nie chwali się czymś takim, więc przyjmuje, że w jakimś stopniu naprawdę usuwa tą chemię.

    Acha i jeszcze co do pochwalenia się żonką, to raczej od niej zależy, bo wydaje mi się, że raczej nie będzie chciała:)

    Przytulaki prosto z serducha!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie małe sprostowanie.
    Napisałem, że uniknęliśmy słodkości i chipsów w żywieniu Amelki, ale to jest nie do końca prawda.
    Maluda dostaje różne takie ,,cuda", ale niesamowicie rzadko. Od urodzenia staram się Ją wychowywać, że może wybierać sama.
    Nie chcę jej zabraniać wszystkiego, bo wiem, że z jej charakterem przyniesie to w przyszłości skutek odwrotny.
    Właśnie wróciłem ze sklepu i Amelka Poprosiła mnie podczas zakupów o małego batonika. Kupiłem jej go, ugryzła kawałek, skrzywiła się i powiedziała, że już więcej nie chce:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, napisałam do ciebie taki długaśny tekścik i wszystko się wzięło i skasowało masakra. Dobra może mam się tak nie rozwodzić.
    Do sedna zatem. Tak obejrzałam całego bloga i jestem bardzo zadowolona,że właśnie teraz kiedy sobie go oglądałam umieściłeś te fantastyczne zdjęcia. Interesuje mnie prawda zawarta w obrazie. Te zdjęcia spowodowały, że jesteś dla mnie na maxa wiarygodny. Obraz otrzymałam spójny. Mało tego cudowny uśmiech twojego dziecka,które robi coś ważnego dla taty a tata dopuszcza go do projektu pod tytułem bloog mówi mi ,że szanujesz małego człowieczka i jest on partnerem życiowym , ważny gościem w twoim życiu. Zadowolona minka oraz widok pustego kielicha po zielonym soczku i wąsiki na buzi zachęcił mnie do picia zielonych soczków!!!!!
    . Wcześniej za nimi nie przepadałam. Pięknie poukładane owoce i ta urocza sałatka na końcu wystawy mówi mi o szacunku do spożywanego jedzonka. Tak na marginesie oglądając te super zdjęcia z moim mężem obstawialiśmy kto je tak pięknie poukładał. Jarek, bo tak ma na imię mój mąż obstawiał, że to twoja żonka. Ja nie powiem na kogo stawiałam, ponieważ strasznie boję się przegrać.A tak poważnie macie wspaniałą aurę jako rodzina. Proszę dzielcie się z nami tak pozytywnymi przykładami.
    Dziękuję za nazwę wyciskarki. To niesamowite ale mój mąż wybrał dokładnie taką abyśmy sobie kupili. Oczywiście protest z mojej strony--- przecież nas na nią nie stać. A spryciarz na to cytuję- Momiśka, przecież sama uczyłaś mnie aby żyć tak jakby to miał być to ostatni dzień, aby spełniać swoje zachcianki mimo,że pozornie nas na to nie stać.A jeśli jeszcze dostałaś taką informację od Marcina to musi być znak. No i poległam. Nie miałam już żadnego argumentu. Decyzja zapadła. Wyciskarka będzie mieszkać w naszym domu i kropka . Ale to też za sprawą tych dzisiejszych zdjęć, na których ją wygapiłam . Widzisz ile dobrego wynikło dziś z tych fotek.

    Odnośnie propozycji następnego tematu posta to nie mam żadnych oczekiwań .Napisz po prostu co ci w duszy gra i będę szczęśliwa.
    Pozdrowienia dla wszystkich szczególnie dla Nulinki, Ciebie i twojego bloga zostawiłam sobie na deserek aby dobrze i bez pośpiechu się nim ZDELEKTOWAĆ
    Biedrona.

    Jeszcze nie mam prywatnego gadu, poproszę męża aby mi założył.

    OdpowiedzUsuń
  11. hmm:)))samotność w sieci?to nie możliwe:)))parę tygodni,a zobaczcie jakie towarzystwo nam się tu zbiera:)Uwielbiam was wszystkich:)))Biedroneczko,zacznij pisać bloga,masz talent do ciekawego relacjonowania:),Ewcia i Marcin potwierdzą.Nigdy wcześniej nie czytałam żadnych blogów,bo szkoda było mi na to czasu,Ewci był pierwszy,a teraz Marcin i czekam co będzie dalej,tragedia:)bo mam 1000 obowiązków ,a co chwila zaglądam czy jest coś nowego:)Ściskam wszystkich na dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedrona nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie to co napisałaś o partnerstwie między mną, a Amelią:)
    Staram się naprawdę żeby ta mała cudna istotka żyła ze mną, a nie obok mnie!!!
    W skrócie, to po prostu mam świadomość, że nie byłbym takim człowiekiem jakim jestem dzisiaj dzięki Niej.:)

    A teraz do rzeczy Moniko Jarku rozstrzygniecie konkursu:)
    Owocowy wystrój wnętrza, to moje dzieło, ma się tą rękę co nie:)
    Monia dzięki za wiarę we mnie:)
    Cieszę się, że kupujecie wyciskarkę!!!
    Nulina ma rację świetnie relacjonujesz, ta historyjka o wyborze wyciskarki mówi sama za siebie:)

    Tu Wam kochani wkleję link do stronki, na której możecie kupić Angel na raty:

    http://www.eujuicers.pl/pl/katalog/sokowirowki-i-wyciskarki/dla-domu/wyciskarki-dwuslimakowe/angel-7500

    Gratuluję podejścia do życia idziecie na całość, a to coś co lubię:))

    Muszę Wam wyznać, że to był bardzo ważny dzień dla mnie, a to Wszystko dzięki WAM!!!

    DZIĘKUJĘ:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Marcin dzięki za ciepłe słowa i za link. Później się odezwę. Miłego dnia.
    Biedrona

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale masz sokowirówkę! To jest chyba najlepsza, jaką za pieniądze można dostać. Moja przy niej wysiada. Widzę, że trafiłem na większego maniaka soków niż ja sam. A myślałem że to niemożliwe. I ta galeria owoców też niesamowita.

    Ja bym tam nie wierzył w zapewnienia producentów o usuwaniu pestycydów czy innych substancji z soku. Bo jak się zastanowić to niby w jaki sposób miała by to robić?

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam Sokomaniak!!!
    Nie chcę się kłócić kto jest większym maniakiem, ale jedno jest pewne,KOCHAM soczki:)
    Sokuje ile się da i co się da:)

    A co do pestycydów, to masz rację, nie ufam w to do końca i nie to było powodem, dla którego kupiłem tą wyciskarkę.

    Dzięki, że jesteś!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. zachwycające - Marcin super opisujesz swoje przygody z witarianizmem i miło popatrzeć na szczęślwią Rodzinkę:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. jaka ona jest przekochana!!!

    cudowna:)

    OdpowiedzUsuń