piątek, 23 lipca 2010

HEJKA KOCHANI :)

Biegnie trzecia doba odkąd jestem tylko na sokach. Ogólnie czuję się świetnie, nie mogę wykonywać długotrwałych ćwiczeń fizycznych, bo szybciej się męczę, ale generalnie jestem bardzo aktywny:)
Dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu, chodzę na boso, biorę prysznice naprzemienne, medytuję ćwiczę jogę i różne takie:)
Soki pije różne i w różnych ilościach. Wczoraj piłem dużo zielonych dzisiaj więcej owocowych. Do tego każdego dnia strzał z trawy pszenicznej.



Oczyszczanie organizmu już się rozpoczęło, bo widzę i czuje wyraźne objawy ,,objawy" i to mnie cieszy.
W stosunku do postu na wodzie, cały ten proces przebiega znacznie wolniej i jeśli miałbym porównać, to znacznie przyjemniej i lepiej mi na sokach niż na wodzie.
Przede wszystkim można smakować każdy owoc i warzywo razem i osobno, a to jest super:)
Pod względem skuteczności głodówka na wodzie jest znacznie lepsza. Powiedzmy, że będę na sokach 30 dni, to ten sam, jeśli nie nawet lepszy efekt osiągnąłbym na wodzie w ok 10 dni.
Ale dzięki dłuższemu czasowi odmawiania sobie czegoś tak ważnego dla naszej psychiki jak pokarmy stałe, wiem, że może nie oczyszczę się tak bardzo, jednak nauczę się bardziej kontrolować swoje pragnienia odnośnie jedzenia (i nie tylko), co zaowocuje w dalszym moim życiu:)
Głodu nie odczuwam, jak jestem głodny wypijam sok i głód znika. Nie mam praktycznie żadnego pociągu do jedzenia, chociaż muszę się pilnować, bo dzisiaj podczas wyciskania soku z nektarynki, odruchowo podczas jej krojenia, prawie ugryzłem kawałek:)
Każdego dnia i w każdej minucie obserwuję swój organizm i robię dość szczegółowe notatki aby nic mi nie umknęło uwadze i żebym w przyszłości mógł jeszcze raz to wszystko zaobserwować.
Uciekam zrobić ostatni zielony soczek na dzisiaj!!!

Jak zawsze dużo CIEPEŁKA dla WAS i trzymajcie kciuki za mnie żebym chociaż miesiąc dał radę, bo ja jestem z gatunku tych, którzy się szybko nudzą i nad tym też popracuję dzięki tej sokówce:)

czwartek, 15 lipca 2010

MLEKO :)

No dla spragnionych nowości Biedronki i Jarka przepis na surowe ,,mleko":)
Niesamowicie proste do wykonania i jeśli chodzi o mleko z Ryżu (bo mowa będzie właśnie dzisiaj o takim),. to raczej jest bez smaku.

Składniki:
  • 3/4 szklanki brązowego ryżu 
  • 2  szklanki wody

 


 Sposób wykonania:
Namocz ryż na min 12 godzin, powinien napęcznieć i zwiększyć swoją objętość.
Odsącz z  wody i wrzuć ziarna do blendera i zmiksuj je  bez wody. Dolej do zblendowanej  masy dwa razy więcej wody niż było ryżu i zmiksuj ponownie.
Po chwili ryżowe mleko już jest gotowe, należy je tylko odcedzić, na gęstym sitku i proszę!!!
Można dodać troszkę soli i jakiegoś naturalnego słodzika jak syrop z agawy.
Znacznie lepsze smakowo mleko wychodzi z migdałów, słonecznika lub nawet pszenicy.
Zachęcam do eksperymentów:)

Mleko z orzechów i nasion jest świetnym zamiennikiem dla mleka krowiego jak i również urozmaica naszą surową podróż:), a tyle smaków ile orzechów i nasion dała nam natura!!!

SMACZNEGO!!!

piątek, 9 lipca 2010

CHLEBEK Z PSZENICY

Nie wiem jak Wy, ale ja mam straszny pociąg do pieczywa i najtrudniej mi wytrwać przy surówce jak widzę świeży chlebek lub jeszcze lepiej bułeczkę. Nie zabierałem się nigdy do robienia surowego chlebka, ponieważ nie mam dehydratora, ale postanowiłem zrobić eksperyment i muszę powiedzieć, że się udało:)
Nie umiem powiedzieć, czy smakuje mi bardzie, czy mniej tradycyjny.
Jedno jest pewne jest pyszny, a kanapką uraczyłem się niesamowicie!!!

Składniki:
  • skiełkowana pszenica
  • zmielone siemię lniane
  • pietruszka, koperek
  • szczypta soli


Cała zabawa potem jest prosta i choć samo zrobienie chleba od rozpoczęcia kiełkowania do zrobienia kanapki zajęła mi 4 dni, to myślę, ze było warto. Jeśli ktoś nie chce kiełkować ziaren może je tylko namoczyć min 12 godzin i wtedy skróci się cały proces tylko do 1,5 dnia.
Mimo, że 4 dni brzmi strasznie, to tak naprawdę nie poświęcamy temu więcej  niż 1,5 godziny.
Dopiero pod koniec procesu pomyślałem, że kiełkowanie może przysporzyć Wam najwięcej problemów, więc chociaż w złej kolejności, ale przygotuję post o kiełkowaniu jeśli będziecie chcieli. 
Jak nie będziecie chcieli, to też przygotuję:)

Skiełkowaną i odsączoną  pszenicę wrzucamy do blendera lub robota kuchennego i miksujemy.
Dodajemy siemienia lnianego, zieleninki, soli i blendujemy raz jeszcze.
W zależności jaka wyjdzie konsystencja możemy dodać troszkę wody, ale należy pamiętać, że im więcej jej będzie, tym więcej będzie trzeba potem odparować, więc ostrożnie.
 Potem blaszkę do pieczenia cista czy cokolwiek innego wykładamy papierem śniadaniowym i rozgniatamy na niej małe ,,chlebki", które będą już gotową do zjedzenia kromką.


 


Chlebki włożyłem na 25 min do piekarnika na ok 40-50 stopni, na termoobieg(dlatego lepszy jest dehydrator, możemy precyzyjniej ustawić temperaturę.
Po tym czasie wystawiłem blaszkę na balkon na słońce i suszyłem naturalnie.
Jeśli jest piękna słoneczna pogoda, to po kilku godzinach odwróćcie chlebki żeby podeschły również z drugiej strony, a jak pogoda jest kiepska, to kolejne 25 min w piekarniku w takich samych jak wyżej warunkach.
Jeśli chlebki nadal będą tego wymagać przewracając jej co jakiś czas dalej suszymy je na słońcu lub w piekarniku, a najlepiej w dehydratorze.





Kilka posypałem sezamem i też ciekawe wyszły:)







Potem dajcie się ponieść fantazji i włóżcie troszkę serca w udekorowanie Waszego kilkudniowego ,,trudu" :)


 SMACZNEGO!!!

czwartek, 8 lipca 2010

WITAMINA B17 (AMIGDALINA, LEATRILE, LERTIL)

 (mój zapas pestek na zimę:))



O witaminie B17 nie pisałem wcześniej, gdyż byłem przekonany, że jest to temat bardziej znany, ale jak się okazało na blogu Ewci, wcale tak nie jest.
Tak więc obojętnie, czy już o niej wiecie, czy nie warto się nią zainteresować na poważnie.
Cały problem z amigdaliną polega na ty, że w jej skład wchodzi cyjanek, który jak powszechnie wiadomo jest trucizną. Nie występuje on w tym przypadku jako substancja samodzielna, tylko jako jeden z ,,komponentów" B17.
Straszą nas spożywaniem tej witaminy, gdyż ma ona zdolność (dzięki zawartości cyjanku) niszczenia komórek rakowych. Należy pamiętać, że chociażby witamina B12 także zawiera cyjanek, jednak nikomu w świecie pseudo nauki to nie przeszkadza.
Witamina B17 jest bardzo ważną częścią terapii antyrakowej doktora Gersona.
Zostało udowodnione, że komórki rakowe nie znoszą podwyższonej temperatury ciała. U chorych w klinice Gersona poprzez gorące kąpiele wywoływana jest gorączka, która niesamowicie wspomaga całą kurację.
Na 15 min przed kąpielą część pacjentów szczególnie tych z nowotworami złośliwymi dostaje B 17 dożylnie.
Zostało udowodnione, że większa dawka amigdaliny podnosi temperaturę guza o 1 stopień C. Kiedy temperatura ciała już jest podniesiona przez sztuczna gorączkę, stanowi to kolejną pomoc w leczeniu.

Nie trudno zgadnąć, że najlepszym źródłem B17 nie jest mięso, ale warzywa i owoce:)
Oto kilka przykładów:
- w pestkach jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, śliwek
- w ziarnach pszenicy, jęczmienia, ryżu brązowego, owsa
- w orzechach nerkowca.

Patrząc na powyższe informację polecam wszystkim gorąco zjadanie jabłek w całości i traktowanie pestek brzoskwiń, moreli, śliwek itp jak orzechów i rozłupywanie ich w celu zjadania nasionek znajdujących się w środku.
Nasionka te są troszkę gorzkie, ale powiem szczerze, że mi ten smak odpowiada:)
Nie ma co tez przesadzać i wystarczy jeśli profilaktycznie będziemy zjadać po prostu wszystkie nasionka z owoców, które w danym dniu jedliśmy. Jeśli zjesz 3 morele, zjedz 3 nasionka, proste:)
Można nabyć amigdalinę w tabletkach, jak i również nasionka moreli już wydłubane, takie ułatwienie dla leniwych:)
Wklejam link na YT o B17 i polecam poszukanie sobie info na ten temat, pokazuje nam to jak jesteśmy oszukiwani, ale to osobny nie tylko post, ale chyba nawet i blog by trzeba założyć:)

http://www.youtube.com/watch?v=YsT6qNk8_qQ

wtorek, 6 lipca 2010

PRAWDZIWA ZUPA POMIDOROWA:)

Jak już wcześniej wspominałem jestem maniakiem pomidorów, a kiedyś ketchupów, koncentratów, sosów i zup pomidorowych.
Tym bardziej dziwne, że zupa pomidorowa gości na moim blogu dopiero teraz:)

Składniki:


- pomidory
- czerwona papryka
- świeża bazylia
- świeży koperek
- młoda cebulka
- 1/4 cytryny
- cukinia
- marchewka
- oliwa z oliwek, sól, pieprz zioła i przyprawy jakie tylko chcecie:)

Makaron robimy tak jak we wcześniejszym  przepisie na spagetti, tylko z tą różnicą, że tym razem zrobiłem go z cukinii i z marchewki, żeby nadać zupie ,,koloru".



Dobrze jest pociąć je na krótsze paski i dodatkowo potem wymieszać i pognieść je w dłoniach, co nada im większej miękkości.



A tak wygląda sam pognieciony makaron na talerzu.









Żeby nie dodawać wody, a uzyskać konsystencję bardziej zbliżona do zupy niż do szejka, połowę pomidorów najpierw wycisnąłem w wyciskarce, jednak nie jest to konieczne(można wszystko od razu wszystko wrzucić do blendera).
Po wyciśnięciu zarówno sok, jak i pulpę wrzuciłem do robota dodając pozostałe składniki przyprawiając do smaku.
Dobrze blendujemy wszystko razem i zupka gotowa.
Porcja ta była na 3 osoby, chociaż kiedyś jak to się mówi ,,za starych dobrych czasów" zjadłbym ją sam:)



Zapomniałem dodać, że cebulkę dodałem do zupy, a szczypiorek zostawiłem dla efektu wizualnego :)
Pozostaje życzyć jak zawsze SMACZNEGO!!!

(Muszę nieskromnie powiedzieć, że byłem mistrzem w gotowaniu zupy pomidorowej, nie jedno podniebienie wychwalało moją pomidorówkę!!!
Surowa jednak według mojej opinii niczym nie ustępuje swojej gotowanej poprzedniczce, a powiem szczerze, że teraz można ją dopiero nazwać ,,zupą pomidorową", a nie wodą z koncentratem pomidorowym:))

czwartek, 1 lipca 2010

SUROWY BIGOS

Ostatnio naszła mnie straszna ochota na na bigos.
Nie miałem pojęcia jak się do tego zabrać i co z tego wyjdzie (szczerze mówiąc obawiałem się, że wyjdzie coś zupełnie niejadalnego:)), ale efekt końcowy bardzo mile mnie zaskoczył!!!
Szczerze mówiąc był to najlepszy surowy bigos w moim życiu:)

Składniki:

- pomidory
- bazylia
- papryka
- kapusta kiszona (tutaj jest ok 0,5 kg)
- cebula
- marchewka
- pół cytryny
- soja namoczona 24 godziny wcześniej
- suszone grzyby



Do jednego naczynia wrzucamy kapustę kiszoną, soję, pokrojone grzyby, a marchewkę i cebulę trzemy na tarce.





Starta cebulka i marchewka :)









Pomidory i bazylię blendujemy razem dodając soli i pieprzu.
Mieszamy wszystko razem i cóż więcej już talerzyk, widelec, szkoda czas tracić:)


Jak zawsze SMACZNEGO!!!


No i najważniejszy składnik z przepisów Ewci:






SZCZYPTA MIŁOŚCI:)