poniedziałek, 13 września 2010

NO TO KIEŁKUJEMY cz. 2

Kiełki wywodzą się ze starożytnych Chin i były już doceniane tysiące lat temu.
Dzisiaj dzięki nauce wiemy dokładnie dlaczego są tak wartościowe.

Tak więc co zawierają???
Jeśli chcecie wiedzieć co zawierają poszczególne kiełki odsyłam do superstronki

http://www.kielki.info/

Ja jak zwykle ogólnikowo, tak tylko żeby Was zachęcić przed zimą do własnej produkcji ,,suplementów" diety, bo zamiast wcinać jakieś bzdurne witaminki, to lepiej się trochę ,,pomęczyć" i chociaż z 2-3 razy w tygodni zrobić szejka lub sałatkę z kiełkami, co doda smaku, koloru i będzie niesamowitą bombą odżywczą!!!

Można się zdziwić  porównując 100 g kiełków i 100g tej samej w pełni rozwiniętej rośliny.
Kiełki zawierają:
- kilkaset % więcej witaminy C, A , B2 i B6
- kilkadziesiąt %  więcej witaminy B5, B1 i PP

To samo wyjdzie jak porównamy zawartość wapnia, fosforu, magnezu, żelaza.
Zawsze kiełki zawierają kilkadziesiąt, a nawet kilkaset % danego składnika więcej.
Według Ludmily de Bardo ze 100 g nasion cebuli możemy otrzymać do 400 g kiełków, które będą odpowiednikiem ponad 200 kg cebuli!!!!
To brzmi mocno, co nie :)
Muszę przyjrzeć się bliżej temu co ta pani ma do powiedzenia na temat kiełków, bo brzmi to niewiarygodnie!!!
Chyba nie dałbym rady zjeść 200 kg cebuli na obiad, a 400 g kiełków, to raczej bez większych problemów:)
Jak patrzę na takie dane, to zastanawiam się z drugiej strony, na ile nasze ciało może pożywiać się tak zagęszczoną formą składników odżywczych???
Czy nie jest to przeciążanie naszego przewodu pokarmowego i immunologicznego również???
Może specjalnie zostało, to tak wymyślone przez naszą cudowną Matkę, że mamy poczekać na dojrzałe formy tych wspaniałych roślin, gdzie zawartość minerałów, witamin i w ogóle wszystkiego jest zbilansowana idealnie dla nas???
Jedną z zasad surowej diety jest jedzenie dojrzałych warzyw i owoców.
Czy można kiełki pod to podpiąć??
No, ale chyba za daleko pojechałem, teraz rozumiem, dlaczego wolicie jak pisze krótko, zwięźle i na temat.
Tak miało być, ale mnie znowu poniosło :)


Przejdźmy do rzeczy.
Jeśli Wasz słoik jest już gotowy, to teraz wybór nasionek. Tak jak możecie przeczytać na stronce, do której linka podałem, najważniejsze, żeby nasionka były bio i przeznaczone do kiełkowania, bo te ze sklepu ogrodniczego, zazwyczaj są chemicznie zaprawiane, wiec ja ich nie polecam.
Na pierwszy strzał z mojego doświadczenia najłatwiej wyhodować kiełki lucerny, z fasoli polecam fasolę mung, nie dość, że najłatwiej moim zdaniem się kiełkuje, to jak dla mnie najsmaczniejsza:)


Tak więc na litrowy słoik wrzućcie 3-4 łyżeczek ziarenek i zalejcie 2-3 cm warstwą wody.
Pozostawcie tak na ok 6 godzin, po czym odlejcie wodę, przepłuczcie kiełki jeszcze raz w miarę możliwości dokładnie odcedźcie wodę i pozostawcie w miejscu, w którym słoik nie będzie Wam przeszkadzał, ale byle nie na parapecie. Podczas kiełkowania wytwarza się temperatura, bezpośrednie działanie promieni słonecznych zepsuje nam całą hodowlę.
Od tego momentu przepłukujemy kiełki 2-3 razy na dobę, a po ok 6 dniach mamy piękne, smaczne i pożywne kiełki.






Nie ma możliwości żeby się nie udało:)
Powodzenia!!! 

14 komentarzy:

  1. Ja sobie w UK kupiłem "sprouting tray" - kiełkownicę. Nie była droga jakieś 5 funtów. Plastikowe kwadratowe 2 tacki z dziurami na nasiona, pod spodem pojemnik na ociekającą wodę. Działa nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  2. och jakie sliczne:)))) ja koooocham kiełki. dodam tylko , że surowa dieta nazywa sie raw and living food właśnie dzięki kiełkom bo to właśnie one sa jedynym żyjącym (living)pokarmem , kiełki są żywe do momentu skonsumowania. Wciąż rosną i wytwarzaja enzymy, pełne aminokwasów i cudownych wartości odżywczych....och po prostu cudowne żyjątka pełne energii!!! Super post Marcin, super!:) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. To serio jest takie proste? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Serio, serio Arturze, spróbuj:)
    Ja też kocham kiełki Ewciu, nawet moja Amelka ze smakiem je zajada:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sokomaniak, widzę, że edukujesz również po Angielsku!!!
    Super:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiełki kocham również, kiedyś hodowałam rzeżuchę na ligninie, ale jak człowiek wiedzę zdobył i doswiadczenie to poszło w szaleństwo;-). Pytanie i rade mam: ten słoik po ścieknięciu wody warto jest w ogóle tzrymać "do góry nogami", woda przez gazę nam scieka i kiełki na pewno nie spleśnieją, ani nie zgniją, a róznie to bywa. Co do nasionek: zgadzam się, że naprościej lucernę wyhodować, i jest też najpyszniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde przypomniałeś mi że mam kiełki w szafce :)) Nigdy jeszcze nie robiłem, mam już instrukcję, więc do roboty...

    Tak ogólnie to jednak nie będę kiełków robił, ale jak ktoś mnie poczęstuje to z chęcią wpałaszuję hehe. Pozdrowionka i DZIĘKI WIELKIE ponownie :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiasz się

    na ile nasze ciało może pożywiać się tak zagęszczoną formą składników odżywczych

    Ja myślę, że jeśli te dane są prawdziwe, to poprostu kiełków nie je się dużo naraz, i pewno nie codziennie.

    Dzięki Marcinku, super wyłożyłeś i dzięki za link!

    Za kiełki się wezmę po Tygodniu Szejkowym.
    Bardzo rzadko robiłam je,
    tak jak Ania, głównie rzeżuchę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje w słoiku wyglądają zachęcająco.
    Być może i ja się takich doczekam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Doczekasz się za ok 5 dni od momentu rozpoczęcia zabawy z kiełkami:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz Marcin ja tez tak jak ty zastanawialam sie nad tymi kielkami i mimo ,ze zgadzam sie z wami co do ich odzywczych wartosci to jednak watpliwosci mam czy powinnismy sie tak nimi obiadac.
    Ludzie przez cale wieki odzywiali sie juz dorodnymi skarbami natury i to im najbardziej sluzylo a czy sieganie po kielki nie jest tak troche wyciaganie reki po cos co nie jest dla nas stworzone?
    To takie moje przemylenia i watpliwosci tylko , jesli wam sluza kielki to smacznego oczywiscie :-)
    Ja jem ,ale nie codziennie i chyba tak zostanie :-)
    Buzka
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach i woda zlewana z kiełków... jest idealna do podlewania kwiatków, roślinek w domu. Wodą z moczenia orzechów również moje roślinki.

    OdpowiedzUsuń
  13. gdzie można się zaopatrzyć w takie nasionka poza drogą internetową? mieszkam w warszawie a nie mam pojęcia gdzie coś takiego można dostać

    OdpowiedzUsuń
  14. sorry ale nie rozumiem..za mało to opisałeś..najpierw robisz słoik z podziurawionym denkiem a potem widze na zdjeciu gazę:(po co ta gaza?to ma stac do góry dnem..prosże opisz to dokładniej jak dla blondynki:C

    OdpowiedzUsuń