piątek, 23 lipca 2010

HEJKA KOCHANI :)

Biegnie trzecia doba odkąd jestem tylko na sokach. Ogólnie czuję się świetnie, nie mogę wykonywać długotrwałych ćwiczeń fizycznych, bo szybciej się męczę, ale generalnie jestem bardzo aktywny:)
Dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu, chodzę na boso, biorę prysznice naprzemienne, medytuję ćwiczę jogę i różne takie:)
Soki pije różne i w różnych ilościach. Wczoraj piłem dużo zielonych dzisiaj więcej owocowych. Do tego każdego dnia strzał z trawy pszenicznej.



Oczyszczanie organizmu już się rozpoczęło, bo widzę i czuje wyraźne objawy ,,objawy" i to mnie cieszy.
W stosunku do postu na wodzie, cały ten proces przebiega znacznie wolniej i jeśli miałbym porównać, to znacznie przyjemniej i lepiej mi na sokach niż na wodzie.
Przede wszystkim można smakować każdy owoc i warzywo razem i osobno, a to jest super:)
Pod względem skuteczności głodówka na wodzie jest znacznie lepsza. Powiedzmy, że będę na sokach 30 dni, to ten sam, jeśli nie nawet lepszy efekt osiągnąłbym na wodzie w ok 10 dni.
Ale dzięki dłuższemu czasowi odmawiania sobie czegoś tak ważnego dla naszej psychiki jak pokarmy stałe, wiem, że może nie oczyszczę się tak bardzo, jednak nauczę się bardziej kontrolować swoje pragnienia odnośnie jedzenia (i nie tylko), co zaowocuje w dalszym moim życiu:)
Głodu nie odczuwam, jak jestem głodny wypijam sok i głód znika. Nie mam praktycznie żadnego pociągu do jedzenia, chociaż muszę się pilnować, bo dzisiaj podczas wyciskania soku z nektarynki, odruchowo podczas jej krojenia, prawie ugryzłem kawałek:)
Każdego dnia i w każdej minucie obserwuję swój organizm i robię dość szczegółowe notatki aby nic mi nie umknęło uwadze i żebym w przyszłości mógł jeszcze raz to wszystko zaobserwować.
Uciekam zrobić ostatni zielony soczek na dzisiaj!!!

Jak zawsze dużo CIEPEŁKA dla WAS i trzymajcie kciuki za mnie żebym chociaż miesiąc dał radę, bo ja jestem z gatunku tych, którzy się szybko nudzą i nad tym też popracuję dzięki tej sokówce:)

45 komentarzy:

  1. Powodzenia :)
    Nic dziwnego, że na sokach przyjemniej niż na wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytrzymasz, soki dają sytosć i odżywiają wszystkie komórki naszego ciała.

    20 lat temu, przez 3 m-ce (może 4) jadłam tylko jabłka... czasem jedno przez cały dzień. Nie dlatego, że tak chciałam, byłam poważnie chora i nie mogłam patrzeć na jedzenie. Te jabłka uratowały mnie przed zagłodzeniem. I przez wiele lat jabłka były moim nieodłącznym towarzyszem.
    Pisałam gdzies o tym... jak znajdę to Ci podrzucę link.
    Soki uratowały mnie przed chemioterapią - to tak na marginesie.

    Trzymaj się i słuchaj się swojej intuicji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krysiu dziękuje za wsparcie, z Wami naprawdę jest łatwiej:)
    Ja na razie, to mam na tych sokach więcej przyjemności i pozytywnych małych zmian, tak więc wszystko ok:)
    Patrząc na Twoje doświadczenie i to co przeżyłaś, to dla Ciebie Krystyno też póki co żadnych problemów pewnie nie ma:)
    Powiedz mi ile najdłużej byłaś na sokach??
    CO do intuicji, to tyko jej słucham ostatnio, chociaż to co mi podpowiada jest sprzeczne z ogólnymi ,,dobrymi" zasadami uznawanymi w społeczeństwie:)

    Cieszę się, że należysz do grona tych nielicznych, którym się udało uniknąć chemii:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się Marcinku, że sokujesz i obserwujesz :))) Ja zacząłem, ale poczułem, że to nie jest to jednak i spróbuję na post 14 albo więcej dniowy pójść - jak już wrócę do Lublina, bo będąc z rodziną to tylko słodyczami się obżeram i ni cholery nie mogę tego ominąć :(

    Zrobiłem sobie badania morfologiczne (pierwsze jak do tej pory) i wszystko wyszło pięknie, jedynie żelazo troszkę mało, ale w normie. Innych wyników się nie spodziewałem, bo czuję się jakbym miał wiecznie siłę na wszystko i radość ze wszystkiego co mnie spotyka - ciężko mi być pesymistą chociażby 1-procentowym :)))

    W każdym razie powodzonka OGROMNIE życzę Sokaczom i Wierzę w Was!!!! BARDZO!!!! :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie potrafię Ci powiedzieć ile byłam na sokach, bo ja jestem cały czas na sokach, czyli to jest moje główne i najważniejsze pożywienie.
    Na początku, a było to po seminarium dietetycznym ...
    byłam sokowa i tylko sokowa. Długo..., ale nigdy nie liczyłam jak długo, bo to w moim pojęciu miało być i ma być zawsze.
    Zupki jarzynowe, zwłaszcza zimą jadam z przyjemnoscią - nie codzienne, bo szkoda wygotowywać witaminki, ale muszę gotować dla rodzinny, więc zupki podjem sobie czasami.
    Poza tym gotowane zupki uważam też w pewnym sensie jako lekarstwo, podobnie jak ziółka.

    Masz racje, Marcinku, bycie na surowo, nie stanowi dla mnie problemu,
    ale mam czasem pokusy na jakies wegetariańskie smakołyki. I oczywiscie ulegam.
    Wiele jest wiedzy nie do końca pewnej, ale ja wiem, że na surowo czuję się najlepiej, czyli zdrowo. I to jest dla mnie najlepsza wiedza.

    Zaraz Ci podrzucę link, w którym jest co nieco o mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://flyashighaseagles.blogspot.com/2009/01/lepiej-zapobiega-ni-leczy.html

    A tutaj jest fragment z książki, która ukazała się, gdy już byłam 2 lata w USA:
    http://tajemnicezdrowia.blogspot.com/

    Życzę powodzenia i dobrego zdrowia Tobie, Twojej slicznej rodzince
    i wszystkim, którzy zaglądają w Twoje przyjazne progi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Krysiu cieszę się, że to wszystko już za Tobą:)
    Mam nadzieję, że Cię nie przestraszę, ale jesteś osoba, którą marzyłem, żeby spotkać już od kilku lat.
    Przyciągnąłem Cię tutaj:)
    Pozwolę sobie jeśli nie masz nic naprzeciwko napisać do Ciebie maila, ale nie wiem czy dam radę w ciągu najbliższych kilku dni, bo wyjeżdżam i będę mial ograniczony dostęp do internetu.

    Pozdrawiam i dziękuję, że się ty zjawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marcinku, życzę Ci miłego spędzenia czasu na wyjeździe.
    Oczywiscie, możesz pisać w każdym dogodnym dla siebie czasie.
    Ja też cięszę się, że znalazłam Twój blog
    i cięszę się, że jest tyle młodych ludzi, których celem jest poszukiwanie, odkrywanie lepszych wartosci życia.

    OdpowiedzUsuń
  9. cudna jest ta zieleń
    brzmi ciekawie taka dieta..

    OdpowiedzUsuń
  10. Szacuneczek i powodzenia na diecie.

    A z ciekawości to spytam się jak dużą masz hodowlę "trawy"? I ile jej zużyłeś na tą szklaneczkę? Ja raz próbowałem i wycisnąłem może pół łyżeczki z całej moje hodowli 10x10cm.

    OdpowiedzUsuń
  11. hej Marcinku ja już od wczoraj tez na sokach:) delikatny ból głowki miałam , ale to to temu , że sobie ostatnio pofolgowałam:) powodzenia w sokowaniu <3 pozdrwionka dla całej rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Krystyno dziękuję bardzo, na pewno się odezwę niebawem:)
    Asieja mogę Cię wprowadzić, jak będziesz chciała spróbować.
    Sokomaniak, ostatnio zaniedbaniem hodowlę, ale w szczycie to mam tak że wystarcza mi soku na dwa ,,strzały" dla mnie i dla żonki po ok 40-50 ml. Jedna tacka w wielkości blachy od placka wystarcza mi na 2 dni dla nas obojga, czyli z doniczki o rozmiarach blachy od placka mam 80-100 ml życiodajnego soku:)
    No i Ewciu cieszę się, że dołączyłaś, głową się nie przejmuj przestanie boleć:)
    A no i sylwek, szkoda, że w tak kiepskim terminie, to wynikło:(

    OdpowiedzUsuń
  13. A i Sokomaniak, jeśli chcesz to mogę Ci pomóc usprawnić hodowlę. Odezwij się na skype w przyszłym tygodniu mój login hautari.

    OdpowiedzUsuń
  14. ehh Słońce, plaża i Samotność - tego teraz potrzebuję... mało jem ostatnio, dziennie może jeden, dwa owoce i reszta to słodycze, od czasu do czasu szejk. Coraz mniej myślę o jedzeniu, a coraz więcej o sobie i o tym czego tak naprawdę chcę... Czuję się fizycznie i psychicznie bardzo dobrze, ale dusza czegoś chce i wiem czego, tylko boję się jeszcze to zrobić, bo nie jestem w stanie tego powiedzieć Najbliższym Osobom. Marcin pewnie już wie co to jest - tak tak niejedzenie... No nic poczekam aż w pełni będę gotów, ale to już niedługo! Dobrze, że jesteście DZIĘKUJĘ BARDZO BARDZO BARDZO :** Również tak jak Marcin marzyłem o poznaniu takich Ludzi jak WY KOCHANI ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Sylwek uważaj na siebie i powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  16. @Marcin, to widzę, że w domu masz małe poletko. Ja zasiałem raz testowo w moim naczyniu do kiełkowania i jestem trochę zawiedziony. Zważywszy, że takie nasionka w UK kosztują sporo.

    OdpowiedzUsuń
  17. marcin jak tam sokowanie???? ja niestety przestalam :( wybacz , moze dolacze sie znow wkrótce . powodzenia noi dawaj nam znać jak się czujesz??? buźka

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam doła, więc się nie odzywam żeby na Was nie przeszło:)
    Nawet trawę przestałem siać:(
    Totalna jesienna depresja, ale piję dalej soczki. Głodu nie odczuwam, tylko w głowie straszny bałagan, a miało być tak pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcinku, mój "Kokosowy Pocałunek" wybawi Cię z depresji.
    100% gwarancji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Marcinku:)

    to normalne , pamiętasz jak ja sokowałam i właśnie po około tygodniu miałam huśtawki nastroju...dobrze wiesz , że to normalne i tylko dobre rezultaty to może przynieść. Teraz tak nie czujesz ale jak ci przejdzie to sam zobaczysz. Medytuj ile sie da i spędzaj trochę czasu sam, myśl , przemyślaj i tym ,że czasem jest ciężko się nie przejmuj, i jako niedoszły psycholog:) radzeę ci byś o tym pisał jak najwięcej, bo z kim się masz tym dzielić jak nie z nami??? Jka ja miałam huśtawki to kto mi w tym pomagał?? Wszyscy tu zgromadzeni a w szczególności ty! Więc pisz jak najwięcej skarbie. wysyłam mnóstwo miłości , bądź dzielny zuchu <3. Nawet buddha powiedział że in order to know whats true happiness is we need to experience true suffering
    Krysiu Buziaki<3
    i gdzie sie podziała nasza cała rodzinka?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ewciu, też jestem ciekawa jak się czuje nasza cała rodzinka.


    Dla całej rodzinki - Kokosowy Pocałunek:
    http://flyashighaseagles.blogspot.com/

    Pijmy soki na zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej Krysiu, dziękuję za Kokosowy Pocałunek, ale muszę mu się chyba oprzeć:)
    Kokos i ananas nie należą do moich ulubionych owoców, a zwłaszcza kokos.
    Ty Krysiu pewnie czujesz się znacznie lepiej niż ja, młokos co jeszcze nie wie co to znaczy sokować:)
    Dzisiaj czuję się znacznie lepiej psychicznie, ale jeśli chodzi o moje ciało, to nie mogę powiedzieć, żeby mu się to sokowanie podobało. Nie schudłem jakoś, ale nie mam wcale energii, oczy mam straszne i z kilometra widać, że coś ze mną jest nie tak.
    Wiem, że to detox, ale mam przed sobą kilka ważnych spotkań i nie wiem czy mój wygląd i samopoczucie mi na to pozwalają:)
    Głodu nie odczuwam, ale poczekam jeszcze do końca tygodnia, jeśli nic się nie zmieni, to zakończę to wszystko.
    Jeśli tak szybko skończę, to będę niepocieszony, bo miałem ochotę dłużej posokować:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Marcinku, ok... wybierz inny, który Ci podejdzie.
    Słusznie.
    Nigdy nie jedz/pij tego czego nie lubisz! Ja pewnych owoców i pewnych jarzyn nie lubiałam, póżniej, czasem po latach, okazuje się, że je bardzo lubię.
    Np. ... z ostatniej chwili. Nigdy nie przepadałam za kiszoną kapustą, a od pół roku mogę jeść ją cały dzień. I jem.. dużo.
    Na szpinak nie mogłam patrzeć, teraz bardzo lubię.
    Sam organizm wie czego mu potrzeba.

    Co do Twojego sokowania...
    Nie wiem jak i kiedy zaczynałeś, i ile to trwa już.
    Myślę, że rozumiesz i dobrze znasz temat, żeby sobie nie zrobić krzywdy.
    Lepiej małymi krokami,
    małymi krokami dalej zajdziesz.

    Organizm nie za bardzo lubi szoki./nie pomyliłam z sokiem - szok/
    To jest moje zdanie.
    Pamiętaj, że każdy jest inny.
    Dobrze jest być do południa sokowym,
    a pózniej jakaś pożywna zupka,
    czy sałata... itp.
    Ja jestem na tym etapie.
    ok. 70% surowe,
    reszta różne...
    bez mięsa, ryb, mleka.
    Mam też dni tylko sokowe... i jest dla mnie ok. The best!

    Ważne jest, żebyś Ty dobrze się czuł.
    Kryzysy tzw. "ozdrowieńcze" są i warto być tego świadomym.
    Sam musisz wyczuć,
    jeśli przerwiesz sokowanie
    to nic się nie stanie.
    Być może, że nawet trzeba, żebyś zjadł coś gotowanego.

    OdpowiedzUsuń
  24. A pewnie, że ugotuję, nigdy w życiu nie będę na 100% surowy, nie byłbym szczęśliwy gdybym sobie czasem czegoś nie ugotował, a rezygnuję właśnie z tego powodu, ze robię to świadomie patrząc uważnie czego chce tak naprawdę. I nic się nie stanie, że zjem, a nawet będzie fajna zabawa. Kurcze przecież dawno nie jadłem:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Smacznego Marcinku!
    Najważniejsze... bądź szczęśliwy.
    (i "nigdy nie mów nigdy" - już nie raz przekonałam się, że to prawda... czas pokaże)

    Dla początkujących surowych, i dla wszystkojedzących ja polecam 1 dzień w tygodniu - tylko sokowy.

    To jeden z moich pierwszych postów, mówiący na ten temat.
    Moje pierwsze kroki w blogowaniu:
    http://excellenthealth.blogspot.com/2006/06/korzystaj-z-darw-natury.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam Cię Marcinku i całą rodzinkę. Nawet nie wiesz jak bardzo trzymam kciuki za ciebie. Za twoje dołki też , bo bez nich pewnie byśmy nie wiedzieli , co trzeba zmienić w naszym życiu i co jest gotowe do uwolnienia. Ja tak myślę. Już pisałam na Ewci blogu ,że od 2 lat świadomie przygotowujemy się całą rodziną do bretarianizmu. Mój mąż(44) , syn ( 17 lat) i ja(44).Pierwszy raz o tym głośno mówię. Pierwszą osobą była Ewcia a teraz się z wami dzielę , bo wiem ,że tu mnie nikt nie osądzi tylko zrozumie.Pozdrawiam wszystkich i dużo miłości dla każdego wysyłam. Dziękuję ,że jesteście.

    OdpowiedzUsuń
  27. Biedrona z każdym dniem mnie co raz bardziej zaskakujesz:) Koniecznie odezwijcie się na skype login hautari lub Marcin Kiełbowski, koniecznie muszę poznać szczegóły:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Marcin , podaję Ci maila do siebie monikajakubczak@autograf.pl ,login do skypa monikajakubczak01 lub osc-discover pod tym ostatnim jestem obecna w pracy od 14 - 18 godziny wtedy mogę pogadać. Jestem otwarta na pogaduszki za pomocą maila. Czekam na wiadomość.

    OdpowiedzUsuń
  29. Witajcie kochani tu Gosia, czytam i czytam i cieplo mi sie robi na sercu ,ze tak duzo was jest i tacy serdeczni i pomocni nawzajem.
    Marcinku ja trzymam kciuki caly czas za ciebie i mysle,ze sam bedziesz wiedzial co w danej chwili jest najlepsze dla ciebie.Jak chandra to moze jednak odpusc sobie troche i pofolguj? tak moze rozpiesc przez chwilke i cialo i ducha? ja tez jestem za malymi kroczkami i jesli nawet ktorys jest w tyl to nie szkodzi.Ucze sie od was kochani z kazdym dniem bardzo duzo i daleko mi do was ,ale moja droga sie dopiero zaczela i sama nie wiem gdzie mnie zaprowadzi.Moj problem -cukrzyca jest wystraczajaca motywacja .Ja tez podazam malymikroczkami , i mimo wielu zmian w moim jadlospisie, i widocznych zmian w samopoczuciu i wygladzie oraz swiadomosci ,ze to sluszne to jednak ciagle zdarza mi sie ulegac pokusom i wiecie co ?postanowilam sie wiecej nie karac poczuciem winy tylko od nastepnego dnia znowu podarzac w obranym kierunku.Wierze ,ze uda mi sie duzo osiagnac ,ale z czasem .
    Marcinku dzieki za piekne maile i ciesze sie ,ze moge pogawedzic z tam cudownym czlowiekiem jak ty :-)
    Cala reszte cieplo pozdrawiam i tez za was dziekuje.
    Krysiu , ciesze sie ,ze udalo ci sie powrocic do zdrowia i teraz mozesz dzielic sie z innymi swoim szczesciem.Domyslam sie ,ze posiadasz juz spory bagaz doswiadczen i wiedzy i jesli nie mialabys nic przeciwnko to chetnie napisalabym do ciebie maila i pogadala prywatnie .Podawalam juz na Marcina blogu swoj adres ,ale jesli na niego nie trafisz to powtorze : kalinowski@iprimus.com.au
    Byloby cudownie jesli chcialabys napisac i nawiazac kontakt.
    Sylwek uwazaj na slodycze ! trzymaj sie dzielnie i odzywiaj zdrowo :-)
    Co do trawy przenicznej to nie mam pojecia jak sie do tego zabrac ,musze poszperac w sklepach ze zdrowa zywnoscia bo nawet nie wiem czy tutaj w Australii maja nasiona potrzebne do kielkowania?! jak je zdobede to Marcinku zglosze sie na lekcje jak to uprawiac!
    Do wszystkich sokujacych TRZYMAJCIE SIE!
    pozdrawiam
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  30. Gosiu pięknie powiedziane o tym poczuciu winy, a co do porad odnośnie trawy, to służę pomocą w każdym momencie!!!
    Dziękuję za miłe słowa:)

    PEACE!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Gosia.... pisz, jeśli nie natychmiast, to napewno w niedługim czasie odpiszę.
    krystynasmagacz@hotmail.com

    Biedroneczko...najbardziej podziwiam, że jak piszesz - od 2 lat świadomie przygotowujemy się całą rodziną do bretarianizmu

    Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Witajcie,
    Krysiu napisze nawet dzisiaj wieczorem do ciebie a ty jak znajdziesz czas to odpisz , bede czekala.
    Marcinku jak sie miewasz ? troche mnie martwisz ta chandra ,ale wygladasz na silnego faceta i mam nadzieje ,ze szybko sie z tym uporasz a ja myslami wspieram cie caly czas :-)
    Czytam i czytam te rozne linki ,ktore podrzucacie mi w listach i glowa mi puchnie.
    Wczoraj jak poczytalam o lekach i jak szkodza(a maja leczyc haha) bylam gotowa odstawic odrazu wszystkie ,ktore biore.
    wiem ,ze to nie bylby madry pomysl tak natychmiast to zrobic bo wiecej byloby szkod niz pozytku.ciesze sie ,ze o polowe zmniejszylam lekarstwa na cukier ,chociaz tyle .
    Ta zaganiana rzeczywistosc pozostawia tak malo czasu na czytanie, doksztalcanie sie , zastanawianie si enad zyciem i jego sensem.
    Medytacje ..., oblozona jestem ksiazkami o nich bo czuje ,ze mi sa potrzebne i ciagle nie mam kiedy do nich zajrzec.
    Wy wszyscy tutaj jednak inspirujecie mnie , jakas fajna energia od was plynie ,jakies ciepelko i milo sie przy nim ogrzac :-)
    pozdrawiam cieplutko absolutnie wszystkich jak widac porozrzucanych po calym swiecie.
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  33. Gosiu u mnie już wszystko ok:)
    Mało się odzywam, bo akurat mam okres, że więcej czytam i poświęcam więcej czasu sobie, ale już niebawem umieszczę przepis na surowy jogurt. Na początku mi nie wyszedł, ale wreszcie się udał:)
    Muszę kupić składniki, porobić fotki i może w weekend zapodam coś nowego.
    Z nowości, to wczoraj zapisałem się na kurs REIKI i niesamowicie się cieszę:)

    Ciepełko dla Was wszystkich!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Marcinku, tak mnie zaraziłeś "trawką", że Muszę zacząć ją uprawiać.
    Ustawiłam Twój obrazek jako tło mojego monitora...prezentuje się znakomicie, lepiej niż tutaj.
    I obraz zrobił swoje... ciągnie mnie do trawki.

    Polecam Tobie i każdemu trawkującemu i nie tylko trawkującemu
    tę stronę i koniecznie film, który tam można łatwo zauważyć.
    Tylko angielska wersja.... niestety.
    Naprawdę warto.
    http://www.hippocratesgreenhouse.com/

    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej Krysiu, bardzo się cieszę, że chcesz sadzić trawę:)
    Ja przyznam się szczerze, że ostatnio piję jej mniej niż kiedyś, ale z drugiej strony nie chcę się od czegoś uzależniać, że MUSZĘ ją sokować każdego dnia, bo stanie sięto obowiązkiem, a nie przyjemnościa. Jeśli można nazwać przyjemnością picie z soku z trawy pszenicznej:)
    Dziękuję za link poczytam sobie, widzę, że jak zamówisz ziarno, to nawet ręczną wyciskarkę gratis dodają:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam,
    mam pytanie co do picia soku z trawy pszenicznej.
    Zaczęłam właśnie hodowlę i dzisiaj pierwszy raz ścięłąm trawę i wypiłam sok. Po spróbowaniu samego soku byliśmy z Mężem zdziwnieni że jest taki słodki :-) Stwierdziliśmy że na pierwszy raz to zmieszamy go z sokiem z pomarańczy. Wycisnęliśmy więc 2 pomarańcze i zmieszaliśmy z sokiem z trawy pszenicznej. Był niezły, trochę za słodki ale lepszy niż się spodziewałam. Po jakimś czasie zaczęłąm odczuwać kręcenie w brzuchu, zaczęło mi sierobić niedobrze, poczułąm dreszcze. Wytrzymałam jeszcze jakieś 10 minut no i niestety zwróciłam resztę niestrawionego do końca obiadu (jedzonego ponad 4 godziny wcześniej). Mojemu Mężowi nic nie jest. Spotkałeś się może z taką reakcją? Ciekawa jestem dlaczego tak się stało, może za duża dawka była? Chociaż tego soku nie wyszło dużo, raczej na dnie pojemnika. Nie zamierzam przerywać picia go, ale moż ejakiś błąd popełniłam. Może lepiej pić go samego i od jakiej ilości zacząć, gdzieś czytałam że od 2 łyżek dziennie. I może lepiej od rana na pusty żołądek? Co myślisz na ten temat?
    Pozdrawiam,
    Edyta
    Ps. przepraszam za ten opis ;-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cześć Edytko, opis super samo życie:)
    Nie mam na to żadnych udokumentowanych ,,naukowo" wyników badań, ale spotykam się raz po raz z filmikami na YT (nigdy na żywo)na których ludzie skarżą się, że gdy zaczynali pić sok z trawy, to mięli problemy z żołądkiem, które mijały z biegiem czasu. Wyjaśniają to tym, że to nie jest tak, że nasz organizm nie lubi tego soku, tylko bakterie, wirusy i pasożyty przewodu pokarmowego go nie lubią.
    Z osobistego doświadczenia, powiem Ci że mimo wszystko ja wolę nie rozcieńczać soku z trawy żadnym innym.
    Spróbuj na czysto może lepiej wejdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziękuje Ci za szybką odpowiedź :-)
    Co do pasozytow to myśle ze ich nie mam bo oczyszczalam się jakiś czas temu. Jestem wegetarianką, skłaniam się ku weganizmowi, gotuje sama tzn raczej nie spozywam prodoktow bardzo przedwozonych wiec z moim "wnetrzem" powinno być ok. No ale własnie powinno :-)
    Od teraz będę pila sam sok i może w mniejszej ilości jednak :-)
    Czy Ty jeszcze go pijesz? Jestem ciekawa czy codziennie siejesz pszenice. Dzisiaj skosilam cały duży spory pojemnik i wszystko poszło na raz.
    Macin, pozdrawiam Ciebie i Twoja Rodzine :-)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  39. Piję sok z trawy, ale nie codziennie. Teraz nadchodzi czas żeby to zmienić, bo zima tuż tuż i staram się nie jeść zielono liściastych ze sklepu. Sam nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem sałatę np. Póki co teraz z zielonych gł. jarmuż, ale muszę się wziąć za hodowlę trawy i mam plan żeby było to jedyne zielone, które będę spożywał zimą, no i jeszcze domowe kiełki.
    Żeby zachować ciągłość muszę siać co dwa dni, ponieważ jedna tacka wystarcza dla mnie i dla mojej żony właśnie na dwa dni. Nie ma z tym dużo pracy, jedynie czasem może być problem z miejscem, gdyż 6-7 tacek wielkości blachy do placka w kuchni, może nie raz zawadzać:)
    Ja jednak uważam, że moja plantacja upiększa kuchnię:)
    Tak na koniec jeszcze tylko wszyscy ,,surowi guru" mówią, że żeby uzyskać widoczne rezultaty z picia trawy, powinno się ją właśnie pić codziennie.
    Ja myślę, że nie jest to aż tak potrzebne w sezonie wiosna lato, ale własna hodowla kiełków i trawy zimą jest super alternatywą dla szklarniowych i pryskanych warzyw ze sklepu.
    Ściskam i powodzonka!!!
    Napisz czy Twój żołądek lepiej znosi sam sok:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Dziękuje za wyczerpujacą odpowiedz :-)
    Ponieważ wcześniej zasialam tylko 1 kuwete trawy i scielam ja cała na raz to teraz czeka aż wyrośnie nowa. Tym razem wsialam 2 duże pojemniki. Zastanawiamy się własnie z Mezem gdzie będziemy trzymać te wszystkie pojemniki :-)
    Kielki na bieżąco produkuje :-)
    Pozdrawiam ciepło :-))

    OdpowiedzUsuń
  41. Kupiłam książkę "Sok z trawy pszenicznej" opisuje sposób hodowli i cudowne właściwości tego soku. Chciałam się podzielić ważna informacją o piciu soku. Nie wolno go łączyć z sokiem z cytrusow! Na początek można łączyć z wodą źródlaną, sokami warzywnymi lub z jabłek gruszek. Powinno się zaczynać od ilości nie większej niż 2 łyżki i stopniowo można zwiększać ilość do 150 ml dziennie. Pijemy tyle ile możemy nie zmuszajacych się.
    Sok z prawidłowej uprawy powinien mieć słodki smak.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie wiecie, gdzie taki sok można kupić. ?
    R

    OdpowiedzUsuń