Powered By Blogger

czwartek, 26 sierpnia 2010

KIEŁKOWA SAŁATKA

Uwielbiam kiełki, co da się zauważyć w poniższym przepisie:)
Jak widać połowa sałatki, to kiełki!!!
Sałatka była tak przepyszna, że nawet nie śmiałem popsuć jej żadnymi przyprawami:)

Składniki:
- kiełki z lucerny
- rzodkiewka
- pół czerwonej papryki (więcej nie miałem haha:))
- 1 pomidor


Sposób wykonania:
Pomidora, paprykę i rzodkiewkę pokroić wrzucić razem z kiełkami do półmiska i wymieszać.
Jeśli ktoś ma ochotę, to można przyprawić, ale nie trzeba uwierzcie mi :)



SMACZNEGO!!!

środa, 25 sierpnia 2010

,,SPIRALI" PREZENTACJA I SAŁATKA PRZY TZW OKAZJI :)

Witajcie Kochani:)
Od wielu miesięcy szukałem w Polsce i w Irlandii tej małej niepozornej maszynki, ale jakoś nie mogła wpaść w moje ręce!!!
Aż tu nagle... Bum, jest musiałem pojechać skromne 40 km do sklepu, który posiadał ją w swojej ofercie i ktoś by powiedział, że to bez sensu, ale po pierwsze mam moją wymarzoną maszynkę, a przy okazji spędziłem jeden z lepszych dni na rodzinnym wyjeździe do pięknego rybackiego miasteczka. Udało nam się odkryć cudowną plażę, pogoda dopisała niesamowicie, a to rzadkość na tej wyspie zwłaszcza tego lata:)

SPIRALI miał służyć w mojej kuchni głównie do robienia surowego ,,makaronu" z cukinii, ale nie mniej jednak dzisiaj pomoże mi przy zrobieniu sałatki.
Zaczynamy :)

Składniki:
- 1 mała cukinia
- 2 kubki rzodkiewek
- 1/2 czerwonej papryki
- 1/2 żółtej papryki
- szczypiorek
- 1 marchewka
- szczypiorek
Sos:
- olej lniany
- ząbek czosnku
- suszona bazylia
- sól morska

Sposób wykonania:
Cukinię ,,tniemy" w naszym magicznym urządzeniu (lub za pomocą obieraka do marchewek), w paski o długości, która będzie nam pasowała.

TRZY OSTRZA DO WYBORU (JEDNO JEST W MASZYNIE)

A TAK TO WYGLĄDA Z BLISKA,  KILKUMETROWA SPIRALKA:)
Resztę warzyw kroimy, wrzucamy wszystko razem do półmiska i mieszamy.
Aby przygotować sos, wlewamy ok 3 łyżek stołowych oleju lnianego do kubka. Czosnek rozgniatamy możliwiej jak najdrobniej, dodajemy do oleju i mieszamy.
Następnie dodajemy bazylie i troszkę soli i dokładnie mieszamy.
Sos wlewamy do naszej sałatki przystrajamy, wołamy rodzinkę i zajadamy się wszyscy razem:)

TAK TO WYGLĄDAŁO NA PÓŁMISKU.

A JESZCZE LEPIEJ NA TALERZU:)

NIESKROMNIE POWIEM, ŻE NAWET NIE TRZEBA BYŁOBY ŻYCZYĆ SMACZNEGO, ALE I TAK TO POWIEM SMACZNEGO DLA WSZYSTKICH:)

czwartek, 19 sierpnia 2010

GOŁĄBKI

Przepis powstał dzięki Ani, która zainspirowała mnie swoimi gołąbkami, tak więc na sam początek wielkie dzięki ANIU :)
Zawsze kochałem gołąbki, a przez myśl mi nie przeszło nawet odkąd jestem witarianinem aby spróbować zrobić je na surowo.
Ktoś zarzucić mi może, że próba była nie udana, ale ja jestem z siebie dumny, bo naprawdę wyszły smakowe:)
Następnym rasem zamiast ziaren soi użyję jakiś orzechów, bo było je bardzo czuć w gołąbkach, mimo że nie było ich tak wiele, to jedyne do czego można było się doczepić, to ten fasolowaty smak, który nie każdemu podniebieniu może odpowiadać.
Naprawdę namawiam do kombinowania w kuchni, nawet nie wiecie ile radości sprawiło mi przygotowanie tych specjałów!!!
No przynajmniej mi sprawia, ale nie na każdego to tak samo musi działać:)
Do rzeczy, bo już nudzę za dużo:)

Składniki:
- 1/2 kubka moczonych 24 godziny ziaren soi
- 1/2 kubka moczonego 24 godziny brązowego ryżu
- 1/4 kubka mielonych ziaren siemienia lnianego
-1/2 czerwonej papryki
- 1 pomidor
- kilka suszonych pomidorów moczonych w oliwie z oliwek
- awokado
-bazylia
-koperek
-sól, pieprz, czy cokolwiek macie pod ręką
- kilka liści kapusty

Sposób wykonania:
Wszystko razem oprócz ryżu blendujemy, tak aby uzyskać gęstą , papkę.

TAK WYGLĄDAŁO NADZIENIE GOŁĄBECZKA:)

Na koniec dodajemy i mieszamy ręcznie. Ryż nie będzie miał takiej konsystencji jak gotowany, tylko będzie lekko chrupiący, tak więc jeśli Wam to przeszkadza, to nie dodawajcie go za dużo. Mi osobiście odpowiadał.
Niestety żeby zwinąć skrzydełka naszym ptaszkom, musimy włożyć na chwilkę liście kapusty do gorącej wody, zeby się nie połamały podczas zwijania, ale to nie wielki grzech:)


TAK WYGLĄDAŁY PO ZWINIĘCIU

A TAK BEZPOŚREDNIO PRZED ZJEDZENIEM


Pozostaje mi tylko życzyć Wam jak zawsze SMACZNEGO!!!

wtorek, 17 sierpnia 2010

PRZEKROCZYĆ HORYZONT

Mam wrażenie, że raczej nie oglądacie filmów, które wklejam, bo nie do końca są one o surowym jedzeniu:)
Jednak i tak wkleję może ktoś obejrzy, a co:)
Tym razem dużo materiału i z początku może trochę nudnego. Jednak dla kogoś kto zawsze lubił historię, prawie wylądował na archeologii, a teraz zajmuje się zgłębianiem tajemnicy życia i śmierci...
Co tu dużo mówić, ten materiał, to połączenie wszystkich moich zainteresowań i dawno czegoś tak dobrego nie widziałem!!!


Linki są tylko do części pierwszej z każdej serii.



Przekroczyć Horyzont Zdarzeń I 1/7





http://www.youtube.com/watch?v=VVQIOhvW1rA 






Przekroczyć Horyzont Zdarzeń II 1/9


http://www.youtube.com/watch?v=goSRONBr7DM&feature=related 








Przekroczyć Horyzont Zdarzeń III 1/9 


Przekroczyć Horyzont Zdarzeń IV 1/7

niedziela, 15 sierpnia 2010

BARSZCZ CZERWONY ALBO RACZEJ ZUPA BURACZKOWA


Składniki:
  • 500 ml świeżego soku z buraczków
  • 1/2 kubka pestek z dyni (namoczonych wcześniej)
  • 1/2 cytryny
  • DUŻO majeranku
  • sól, pieprz 
  • łyżeczka oliwy
  • 1 mały buraczek
  • garść świeżych kiełków 



 Wszystko razem wrzucić do blendera, nalać na talerz przystroić kiełkami i jak zawsze SMACZNEGO:)
Ja chciałem żeby zupka była bardziej syta, więc dodałem pestki i buraczka w całości. Jeśli jednak chcecie uzyskać typowy barszczyk, to jest to zbędne (i mniej zmywania będzie:)), ale resztę pozostawiam Wam i Waszej fantazji, ,,bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się na całego" :)
hahahah nie słuchajcie mnie :)


    piątek, 13 sierpnia 2010

    PIWO IMBIROWE

    Znowu przepis, który czerpie nazwę prosto z innego niesurowego produktu. Tym gorzej, że tym razem chodzi tu o nazwę PIWO!!!
    Jeszcze do niedawna byłem dość mocno zaprzyjaźniony z tym złocistym trunkiem i nigdy nie lubiłem jak nazwa PIWO była nadużywana dla promocji słodkich napoi piwo podobnych.
    W tym przypadku nadużycie jest jeszcze większe, bo nie ma tu ani kapki alkoholu:)
    Jednak mimo wszystko postanowiłem się tym z wami podzielić. Póki co wypróbowałem tylko przepis nr 1 i muszę powiedzieć, że nie spodziewałbym się, że samo jabłko z imbirem może tak dobrze smakować, a jak dodałem  wodę mineralną gazowaną, to faktycznie zaczęło to smakować, jak jedno z tych imbirowych piwek.
    Raz na jakiś czas troszkę bombelków nie zaszkodzi:)
    NR 1

         SOK A`LA PIWO IMBIROWE


    - 500 ml soku z zielonych, najlepiej lekko kwaśnych jabłek


    - kawałek imbiru wielkości paznokcia od kciuka


    NR 2


    • SOK A`LA PIWO IMBIROWE

    Dobry na przebudzenie.

    - dużo selera w większości korzeń

    - kawałek imbiru wielkości paznokcia od kciuka

    - mały burak wraz z liśćmi 

    - dwa liście kapusty

    - jedna gruszka




    Do obu soków, według autora można dodać 

    trochę wody gazowanej, ale to

    kwestia wyboru.

    czwartek, 12 sierpnia 2010

    MEDYCYNA KOMÓRKOWA

    Wczoraj dzięki teściowej przypomniałem sobie coś, o czym zapomniałem kompletnie, mimo, że wywarło na mnie duży wpływ i w znacznym stopniu przyczyniło się do tego jak się odżywiam w dniu dzisiejszym.
    Mianowicie badania Instytutu Medycyny Komórkowej dr Ratha, których wyniki szerzy w Polsce jego dyrektor dr Aleksandra Niedźwiedzki. Już chciałem zostać nie tylko kimś, kto kupuje ich suplementy, ale również je sprzedaje. Jedyne jednak, co mi nie pasowało w Medycynie Komórkowej, to to, że jakkolwiek te suplementy nie były by naturalne, zdrowe i cudotwórcze, to zawsze, nie jest to już produkt naturalny.
    Jak się można domyślić na tym etapie odkryłem świeże soczki, które spełniają dla mnie rolę tych suplementów!!!
    W wielkim skrócie myślę, że są to jednak jedne z najważniejszych badań dla ludzi, którzy poszukują naukowego poparcia Surowej Diety. Pokazują jak ważna, a wręcz NIEZBĘDNA jest rola witamin dla zdrowia i życia człowieka.
    Badania te skupiają się na człowieku jako całości, co jest bardzo rzadko spotykane w świecie dzisiejszej nauki, a jeśli skupia się na czymś konkretnie, to skupia się nie na organach, tylko na zaburzeniach na poziomie pojedynczej komórki.
    Nauka ta zajmuje się badaniem i leczeniem przyczyn chorób, a nie tylko ich objawów i to za pomocą tak prostych lekarstw jak chociażby witaminy.
    Wyniki tych badań nie idą w parze z interesami wielkich koncernów farmaceutycznych, dlatego nie zawsze mogą wyjść na światło dzienne i nie są to niestety informacje, o których możecie przeczytać na pierwszych stronach gazet, czy usłyszeć w głównym wydaniu wiadomości. Już dawno nie jesteśmy PACJENTAMI, tylko KONSUMENTAMI i wyniki badań Instytutu dr Ratha niestety utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeśli sami o siebie nie zadbamy, to ludzie którym ufamy i powierzamy nasze zdrowie począwszy od lekarza rodzinnego, przez panią w aptece, ministra zdrowia i kończąc na pseudo naukowcach z pewnością nie zrobią tego za nas.
    Dla zainteresowanych podam kilka linków, od których możecie zacząć Waszą przygodę z Medycyna Komórkową. Polecam z całego serca, rozwiązania niektórych problemów są tak proste, że trudno w nie nawet uwierzyć.

    Na początek 4 części krótkiego wywiadu z dr Aleksandrą Niedźwiedzki w Radio Dla Ciebie:

    http://www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/co_nowego_w_rdc/jak_sie_nie_leczyc_i_nie_chorowac

    Wykład tej samej pani:

    http://www.youtube.com/watch?v=iaE8V9Kob0c&feature=related

    No i kilka informacji do poczytania:

    http://www.medycynakomorkowa.com

    Jak zwykle zachęcam do samokształcenia i szukania informacji na własną rękę.
    Im więcej będziecie wiedzieć, tym bardziej spokojnie będziecie podchodzić do swojej diety.
    Bez strachu, że coś robicie nie tak łatwiej wytrwać i żyje się spokojnie:)