Powered By Blogger

środa, 23 czerwca 2010

BROKUŁOWY SZEJK

Nikomu chyba nie trzeba mówić jak zdrowa jest brokuła!!!
Wielu ludzi jednak pyta mnie co z nią zrobić na surowo. Podaję mój ulubiony przepis na szejka z brokułą, który gości na moim talerzu bardzo często:)
Co tu dużo gadać to mój ulubiony szejk.!!!
Jeśli coś zawiera pomidory, to jak dla mnie już jest z góry skazane na to, że będzie smakowe:)
Kiedyś byłem maniakiem ketchupu i koncentratu pomidorowego. Codziennie mogło być na obiad cokolwiek, byle było z sosem pomidorowym!!!
Na Kanapce też obowiązkowo pierwsza warstwa koncentrat, druga pomidor i to wszystko od góry utopione w ketchupie:)

No, ale przejdźmy do przepisu:)

Składniki:

- brokuła
- suszone pomidory (normalnie moczę je w oliwie z oliwek, ale dzisiaj namoczyłem je na 12 godzin w wodzie)
- pomidory
- czerwona papryka
- młoda cebulka razem ze szczypiorkiem
- oliwa z oliwek





Wrzućcie wszystko razem do blendera 
9suszone pomidory razem z woda, w której się suszyły), zmiksujcie i gotowe:)
Jeśli będzie czuć za bardzo suszone pomidory, dodajcie więcej brokuły lub pomidora przyprawcie bazylią, solą czy pieprzem.
Jest to mój ulubiony obiadek,m, no może drugi ulubiony zaraz po tym co będzie jutro, ale o tym co będzie jutro dowiemy się jutro:)




DO dekoracji użyłem szczypiorku i moczonych pestek dyni, często dorzucam do tego szejka 2-3 łyżeczki siemienia lnianego zmielonego w młynku do kawy.

SMACZNEGO!!!

Acha ta porcja moi kochani jest na 2 osoby, wbrew pozorom te owocki i warzywka  całkiem nieźle sycą:)

poniedziałek, 21 czerwca 2010

ZIELONY SOK AMELKI

Strasznie ciężko namówić moją 3 letnią córeczkę do picia zielonych soków.
Co prawda miała taki wymyślony przez tatusia, ale szybko się znudził:)
Przedwczoraj rano Amelia wstała i oświadczyła, że chce zielony soczek, ale taki który sama wymyśli.
Efekt kuchennych wybryków mojego maleństwa poniżej.
Zostałem poproszony przez Amelię aby zamieścić również specjalna dedykację dla kuzynki Majki i kuzynka Kamilka, którzy również zaczęli sokować :)








Składniki:
- jabłko
- 2 kiwi
- szpinak

(ok 250 ml soku)






Najważniejsze podczas sokowania z dzieckiem, to dobrze się bawić i pozwolić mu przejąc dowodzenie.
Reportaż z powstawania soku poniżej:)



Trzeba użyć dwóch łapek, strasznie męczące, to wyciskanie :)

















No i efekt końcowy:)









Życzymy wszystkim udanej zabawy i SMACZNEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!










Następnym razem zrobię więcej:)

niedziela, 20 czerwca 2010

DLA NULINY:)



ARTYKUŁ Z NUMERU PIERWSZEGO MAGAZYNU NOWEJ ŚWIADOMOŚCI ,,PRZEBUDZENIE"

Niejedzeniem można nazwać pierwotne uzależnienie człowieka. Nie wiadomo kiedy ludzie popadli w ten obłęd i jak generalnie do tego doszło, wszystkiego możemy się tylko domyślać. Tak samo jak dziś pogrążyć się można w nałogach: alkoholu, narkotyków, nikotyny, telewizji, kompa () tak dawno dawno temu naszym nałogiem stało się przyjmowanie pokarmów. Było to tak dawno, że dziś uznaje się to za naturalną czynność organizmu, podczas gdy to nie jest do końca prawda. Wyobraź sobie taką sytuację:
Szkolna stołówka - podczas przerw uczniowie przychodzą się 'posilić', na karcie oferowanych pyszności widnieją takie smakołyki jak: przeróżnego rodzaju narkotyki, alkohole o szerokim zakresie procentowania własnego (tzw. siła upajenia danego trunku), papierosy. Wszyscy korzystają z tych 'dobrodziejstw'. Jeśli ktoś nie ma przy sobie pieniędzy, to nic nie szkodzi - w domu można sobie to samo przygotować. Na śniadanie, obiad i kolację. Rodzice w końcu dbają o swe pociechy.
Cóż, powyższych kilka linijek nie bardzo mieści się w głowie. Narkotyki - w podanym przykładzie człowiek już jako mała istota uzależnia się od nich, potrzebuje ich do 'jako-takiego' funkcjonowania, ich brak odbija się na zachowaniu. Stają się one fundamentem w piramidzie Maslova danej jednostki. To samo można odnieść do jedzenia pokarmów w dzisiejszych czasach. Załóżmy, że zostaliśmy nienaturalnie przyuczeni do jedzenia jako maluchy w pieluszkach, może jeszcze zostały nam jakieś skłonności do tego z poprzednich wcieleń. Jedzenie staję się naszym nałogiem, bez niego nie jesteśmy w stanie żyć prawidłowo, przy jego braku umieramy w krótkim czasie. Przez toksyny zawarte w pokarmie osłabia się siła obronna naszego organizmu, jesteśmy tym zanieczyszczeni, częściej i ciężej chorujemy. Potrzebujemy więcej snu aby uzupełnić zapasy energii. W konsekwenji spożywania pokarmów oraz napojów przez całe życie - umieramy zaledwie po kilkudziesięciu latach, osłabieni truciznami, wypompowani z energii. To jak na razie 'pół-teoria' w świecie naukowym, niejedzenie oraz działanie fizycznego pokarmu na człowieka nie zostało jeszcze dobrze zbadane.
Jedzenie może być przyczyną, przez którą miewamy złe nastroje, chorujemy, nie jesteśmy pełni sił życia każdego dnia, właściwie to często bywa tak, iż pełnię sił osiągamy raz na paredziesiąt dni. Dużo zależy od tego, co jemy, jak jemy. Pokarm jest jednym z głównych źródeł naszej energii każdego dnia, jesteśmy zamknięci na inne sposoby pobierania energii. Są ludzie, którzy zwalczyli własne choroby (także nieuleczalne), osiągnęli szczęście w życiu. Zaczęli odżywiać się Światłem, Praną, Energią Życia. Nazywa się ich z ang. breatharianami, a po polsku zwyczajnie niejedzącymi (imo tak lepiej).
Jakie są korzyści płynące z niejedzenia? Te materialne, bardzo trywialne są takie: oszczędność czasu/energii w kuchni/toalecie, oszczędność pieniędzy wydawanych na zakupach (które można przeznaczyć na inne cele), zmniejszenie ilości wyrzucanych śmieci. Inne zalety odżywiania się Światłem na których nam zależy, to lepsze samopoczucie na codzień, większa ilość energii i lepsza, wydajniejsza praca; samouleczenie się z chorób, uodpornienie organizmu, często zmniejszenie ilości snu potrzebnego organizmu, co także może być nieocenione dla niektórych. To wszystko jest dla człowieka bardzo ważne, jednak... chodzi oczywiście o coś wyższego, mianowicie Rozwój Ducha i własną ścieżkę, na której odrzucenie omawianego nałogu może się bardzo przyczynić do rozwoju świadomości. Mówi się, że po zaprzestaniu jedzenia zostaje zrzucana powłoka cienia z oczu człowieka, zaczyna on dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi, zmienia swe spojrzenie na wiele spraw, zmieniają się jego wartości moralne. Dlatego właśnie wybór odrzucenia pokarmów jest bardzo trudny. Nie można się kierować materialistycznymi pobudkami, niejedzenie samo w sobie nie może być celem, tak samo jak i zdolności parapsychiczne nie mogą być celem samym w sobie, ponieważ staniemy w miejscu. To, co naprawdę daje niejedzenie, to radość, szczęście, Boska lekkość istoty ludzkiej, poszerzenie świadomości, wzrost wiary w siebie, poprawienie samopoczucia, wzrost Miłości w sobie - o to tu właśnie chodzi. Jeśli masz zamiar przejść na odżywianie się Światłem aby zaoszczędzić pieniądze na ciuchy, - możesz równie dobrze wyciągnąć wtyczkę z kontaktu czy spalić ten artykuł, bo takie cele nie zostaną zrealizowane. Odrzucenie nałogu bywa bardzo trudne, trzeba być absolutnie pewnym swoich zamiarów, działać z pełną świadomością swych działań oraz wziąść na siebie odpowiedzialności za wszelkie ryzyko towarzyszące zmianom fizycznym i psychicznym w sobie. To coś w stylu ponownych narodzin, o których mówił Jezus Nikodemowi - to decyzja mająca wpływ na całe życie, które prawdopodobnie zostane przewrócone do góry nogami, w pozytywnym sensie. Jeśli jesteś wysoko na swej ścieżce RD, naprawdę wiesz co robisz i wierzysz w to - masz duże szanse na sukces.
Jak się do tego zabrać? 1) Najpierw dobrze się zastanów, co tak naprawdę jest Twoim celem, po co to robisz, co chcesz uzyskać. Nie rób niczego pochopnie. Dopóki nie poczujesz, że nie jesteś gotowy - nie zabieraj się za to. Musisz być głęboko przekonany o słuszności swojego wyboru i mieć świadomość tego, że naprawdę jesteś gotów. Aby się udało, konieczna jest rozwinięta świadomość. Wibracje ciała muszą być wysokie, aby dostosować się do wysokich wibracji światła, inaczej nie zostanie ono przyjęte przez organizm.

2) Druga, ważna sprawa - medytacja, bez której ani rusz. Trzeba się na to przygotować duchowo i czuć wewnętrznie, że jest się gotowym. Przygotowanie emocjonalne jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na sukces. Należy również dużo czytać o niejedzeniu i procesach prowadzących do niego, jest ich tyle ile ludzi przeszło przez nie, ponieważ droga każdego jest inna. Wynika to oczywiście z różnic pomiędzy ludźmi. Niewątpliwie wskazana jest duża wiedza na ten temat, na pewno wykraczająca poza artykuły tego rozmiaru. Przedyskutuj też Twoje zamiary razem z najbliższymi, rodziną. Licz się ze zmianą zachowania, co może niekorzystnie wpłynąć na stosunki między ludźmi, prowadząc do kłótni, awantur, a nawet odizolowania czy całkowitego zerwania kontaktu z niektórymi osobami. Ludzie boją się tego typu rzeczy, nie są do nich przyzwyczajeni i szokuje ich to. Jest też druga strona medalu - Twoja nagła zmiana wizji świata może dobrze wpłynąć na osoby przebywające z Tobą. Wszystko zależy od ich nastawienia do sprawy niejedzenia i duchowości.

3) Trzecia kwestia - tym razem fizyczna. Bardzo ważne jest aby podczas przechodzenia procesu być zdrowym fizycznie. Jakiekolwiek choroby, osłabienia organizmu, kontuzje, stany zapalne będą źródłem trudności i niepowodzeń, a nawet śmierci (! zwłaszcza przy 21-dniowym procesie Charmaine Harley !). Zanim zabierzemy się za cokolwiek, konieczne jest dogłębne przebadanie organizmu i wyleczenie się z wszelkich dolegliwości (oczywiście poza nieuleczalnymi, typu rak).

Gdy już jesteśmy przygotowani, możemy zabrać się za wybór odpowiedniej dla nas drogi prowadzącej do wyzwolenia się od potrzeby spożywania pokarmów.
Główne metody Nie ma jednego złotego środka, jak wiele jest ludzi tak wiele przkonań, tak samo w tym przypadku - dla każdego inna droga może być lepsza, będzie ona również mogła wyglądać bardzo różnie nawet u dwóch podobnych do siebie osób.
Oto niektóre ze sposobów:

1) Naturalna - może trwać od kilku miesięcy do wielu lat. Polega na stopniowej zmianie swych nawyków co do jedzenia. Najpierw z diety likwiduje się mięsa, wędliny, następnie mleko, sery, jajka, później ciasta i wyroby słodkie kończąc na warzywach oraz owocach. W ostatniej fazie pija się wyłącznie napoje, rozcieńczając je coraz bardziej wodą. Gdy pije się już prawie samą wodę, proces uznaje się za zakończony. Absolutne odżywianie Światłem następuje po zaprzestaniu przyjmowaniu jakichkolwiek płynów.

2) Duchowa - odbywa się w osobnieniu lub tylko z odpowiednim Mistrzem znającym się na rzeczy. Pod wpływem medytacji i wskazówek Guru, odchodzi ochota na jedzenie cięższych pokarmów, przychodzi Boska energia. Dzięki medytacji pojawia się ochota na coraz lżejsze jedzenie.

3) Nagła - osoba nagle zaprzestaje jedzenia czując wstręt, dostając mdłości na jego widok. Może się przydarzyć osobom bardzo religijnym, bardziej jest to 'przypadkowa' metoda, niż ukierunkowana jakimikolwiek działaniami. Jej wadą jest to, że po zaprzestaniu jedzenia, można równie gwałtownie wrócić do odżywiania się.

4) Siłowa - człowiek przestaje na siłę jeść. Staje się coraz bardziej chudy, w końcu złożony z prawie samych kości. Niekontrolowana może się niedobrze skończyć. Rzadko prowadzi do sukcesu.

5) Proces 21-dniowy - autorstwa Charmaine Harley. Jest podzielony na 3 siedmiodniowe części, podczas których zaprzestaje się jedzenia, a na początku nawet picia. Z tego powodu jest to metoda dość niebezpieczna (możliwość odwodnienia organizmu), są przypadki śmiertelne wśród osób, które ją stosowały. Szerszy opis tej metody można znaleźć w książce Jasmuheen - "Życie Światłem".

6) Hipnotyczna - poprzez afirmacje zmienia się stosunek do pokarmów, przekonuje się podświadomość o możliwości żywienia Praną. Możliwa we współpracy z hipnotyzerem lub na własną rękę (autohipnoza).

7) Łączona - najczęściej wybierana, jako że każdy z nas jest inny, tak najlepszym sposobem jest połączenie elementów najbardziej nam odpowiadającym z różnych metod.
Sukces Osoby które osiągnęły sukces w odżywianiu się Światłem, niezwykle pozytywnie wyrażają się o swoim życiu po przejściu procesu. Odczuwalna jest wielka zmiana w życiu, zdrowiu, samopoczuciu, nastawieniu do świata. Ogromna ilość energii, która wcześniej przeznaczana była do trawienia pokarmów, teraz jest wykorzystywana do innych celów, np. można bez uczucia zmęczenia pracować intensywnie umysłowo przez kilkanaście godzin z większą jasnością umysłu. Więcej energii w człowieku oznacza również większy jej przepływ przez ośrodki niefizyczne, takie jak np. Trzecie Oko. Może ulec zmianie postrzeganie pozazmysłowe. Energia czakramów również wzrośnie. Dzięki temu nie jest już konieczne 7-9 godzin snu, aby być wypoczętym. Ludzie, którzy przeszli na odżywianie się Boską mocą, śpią od 1 do 5 godzin, a niektórzy - wcale.
Na koniec Jeśli masz zamiar odstawić jedzenie - dobrze to przemyśl. Przygotuj się fizycznie i psychicznie. Dowiedz się jak najwięcej na ten temat. Jeśli czujesz, że jesteś gotów - wybierz odpowiednią drogę. Spraw sobie jak najlepsze warunki do tego 'eksperymentu'. I bądź bardzo ostrożny, to może się bardzo źle skończyć, za co ja nie biorę odpowiedzialności. Musisz szczerze wierzyć w sukces, a uda się. Pamiętaj, że to coś więcej niż tylko nie-jedzenie.
Jeśli zdecydujesz się na odżywianie Światłem - będę wdzięczny jeśli mnie o tym zawiadomisz przed lub po procesie. Powiem jeszcze tylko tak od siebie, że nie jest wskazane czynić jakichkolwiek kroków w wieku szkolnym, można sobie narobić kłopotów.

środa, 9 czerwca 2010

WODA

Dzisiaj bardzo krótko:)
Od dłuższego czasu bardzo ciekawi mnie temat wody.
Wierzę, że ma ona znacznie szerszy wymiar niż nam się powszechnie wydaje.
Według różnych źródeł mózg składa się 75-85 % wody, czyli na dobrą sprawę, teza wysunięta w filmie, że woda ma swoja ,,pamięć" wcale nie musi być taka śmieszna jak się wydaje na pierwszy rzut oka.



Często zastanawiamy się nad tym co i jak jeść, a kompletnie nie zastanawiamy się nad tym co pijemy i wlewamy w siebie setki litrów dziwnych napoi rocznie.
Nie potrafię powiedzieć jaką wodę najlepiej pić, chodź szukam odpowiedzi na to pytanie już dłuższy czas.
Jedno jest pewne, woda zarówno kranowa, jak i butelkowana nie jest tym co bym polecał.
Idealnie byłoby znaleźć źródło z krystalicznie czystą wodą wypływającą z głębi Ziemi, ale niestety, to by było bardzo trudne zadanie.
Sam jeszcze nie wiem, czy zdecydować się na filtr odwróconej osmozy, destylator, czy jakikolwiek inny. Wiem jednak, że wodę po oczyszczeniu będę zawsze mroził żeby zmienić jej strukturę(niezależnie od filtra jaki zakupię w przyszłości).
Nie będę się zgłębiał w jakieś chemiczny bełkot, ale chyba nie trudno sobie wyobrazić, że jeśli coś zmienia się ze stanu ciekłego, w stan stały (woda w lód), to musiały nastąpić znaczne zmiany w strukturze danej substancji. To oczywiste.



Coraz więcej naukowców udowadnia, że woda po rozsrożeniu ma budowę taką jak woda w naszym organiźmie, czy w warzywach i owocach.
Każdą inną, choćby nie wiem jak czysta nie była nasz organizm musi ,,przerobić", na co traci dużo energii, która w prosty sposób możemy zaoszczędzić przez mrożenie wody.

Podaję link do filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=JrbDRG4fjFY&feature=related

Miłego oglądania, podzielcie się przemyśleniami po obejrzeniu:)

sobota, 29 maja 2010

MOJA DROGA DO SURÓWKI

Od wielu lat miałem wielu przyjaciół wegetarian(no może nie aż tak wielu, ale kilku ich było:)), co najważniejsze moja żona jest wegetarianką z kilkunastoletnim stażem i od dawien dawna wierzyłem, że coś w tym jest. Problem był tylko taki, ze byłem uzależniony od mięsa, tak samo jak większość społeczeństwa.
Nie musiałem go jeść często mając żonę wegetariankę, która miała problem nawet żeby mi  mięso kupić nie mówiąc o przyrządzeniu (dzisiaj rozumiem, dlaczego to było tak trudne dla niej , kiedyś  strasznie się wkurzałem:)), siłą rzeczy mięso nie gościło często w moim jadłospisie. Nawet jako dziecko, chleb jadłem tylko ze serem, a takie sprawy jak kiełbasa, to w ogóle nie musiały dla mnie istnieć.
Była taki okres, że do pracy zamiast robić sobie jakieś kanapki, czy coś tam innego, kupowałem kilogram bananów, czy jakiś innych owoców i na tym żyłem nie tylko dzień, ale tydzień, czy dłużej.
Jednak jak raz w tygodniu nie przeszedłem się na hamburgera do jakieś podłej budki, to nie dałbym rady, aż mi się ręce trzęsły:)
Tak więc moja dieta od lat była bardzo ograniczona w mięso i bardzo bogata zwłaszcza w owoce, które uwielbiałem od dziecka;)
Zmieniło się to wszystko ponad 2 lata temu, kiedy zacząłem pracować jako kierowca i podstawą żywienia stał się Big Mac!!!
Wcześniej unikałem Maca jak ognia, ale stał się bardzo poręczny jak ciągle jesteś w trasie i  non stop  spieszysz. Powoli uzależniałem się od tego syfu i do tego zacząłem jeść coraz więcej słodyczy, które kiedyś mi po prostu nie smakowały..
Efekt był taki, że przytyłem ok 30 kg w ok 9 miesięcy. Nieźle co:)
Wszyscy wychwalali jak to mężnie wyglądam, wreszcie facet ze mnie się robi i takie tam, ale kiedy moja waga wskazała 110 kg powiedziałem sobie dość.
Postanowiłem, ze sam o siebie zadbam bez jakiś specjalnych diet i zacząłem eliminować produkty, których nie jadłem kiedyś i wyglądałem normalnie. Przestałem jeść hamburgery boczek i ograniczyłem słodkie (piwo i whisky nadal piłem codziennie, bo przed tyciem też piłem i nic mi nie było:))
Efekt 10 kilo w dół w miesiąc!!! Nie wspomnę już o lepszym samopoczuciu:)
Jak to przyniosło efekty , spróbowałem wegetarianizmu. Efektem był znowu spadek wagi i lepsze samopoczucie:)
No i  dalej poszedłem weganizm, efekt jak wyżej:)
Dalej sobie myślałem, że jeśli to wszystko działa, to surowa dieta będzie kolejnym ,,eksperymentem".
Nazwałem ją eksperymentem, ale tak naprawdę już zanim zacząłem, to byłem całkowicie pewien, że to działa!!!
Jest to wielki skrót (jak zawsze:), nie wzięło się to wszystko samo z siebie, naprawdę zacząłem się źle czuć jako 110 kg wielkolud i nawet jeśli nie byłem chory, to dziś wiem, że takie choroby jak cukrzyca, problemy z sercem, czy wiele innych czekały gdzieś za rogiem.
Moje zdrowie jest dla mnie na dzień dzisiejszy najważniejsze na świecie, stało się moim hobby, moją pasją.
Dużo czytam, rozmyślam, mówię i SŁUCHAM, żeby dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej.
Wiem, że na dzień dzisiejszy posiadam wiedzę, która pozwala mi na to żeby pomóc ludziom poszukującym, ale przede wszystkim otwartym na nowe horyzonty.

Rozwój duchowy,jest czymś nieodłącznym każdej przemiany, zwłaszcza tak poważnej jak przejście na surówkę.
Polecam każdemu przechodzącemu na surową dietę,żeby nie zapomniał o tym, że żeby czuć się 100% zdrowym, nie jest najważniejsze, żeby jeść 100 % na surowo.
To co musisz zrozumieć, to to, że odżywianie się nie jest wszystkim, musisz medytować, musisz ćwiczyć, biegać chodzić, skakać na trampolinie, cokolwiek!!!

Ale tak naprawdę, to niczego NIE MUSISZ, tylko MOŻESZ:)
Możesz to zrobić, jeśli będziesz chciała, jeśli będziesz chciał!!!
Ja chciałem tych zmian, przyciągnąłem je do siebie, przyciągając je od wielu lat.
Nie wiedziałem co przyciągam, a nawet większość czasu robiłem to zupełnie nieświadomie, ale na dzień dzisiejszy, chociaż wiem, że sssssssssssssssssssssssstrasznie długa droga przede mną, to mogę spojrzeć śmiało w lustro i powiedzieć sobie, że znalazłem swoje przeznaczenie i drogę którą mam kroczyć do końca życia. Najważniejsze jest to, że kiedy otworzysz się na życie, zaczynasz je dostrzegać z innej strony, a może w sumie z tej samej, tylko że nigdy wcześniej na nie nie patrzyłem:)
Cała historyjka, wygląda słodko i cudownie, ale nie zawsze było prosto, zwłaszcza na początku jak moje ciało się oczyszczało. Poddenerwowani, ataki złości, gniewu, jak moja żona to wytrzymała, to nie wiem:)
Wiele chwil zwątpienia było po drodze. Cały czas dopadały mnie myśli typu: poco ja to robię, przecież nie warto się męczyć!!!
Nie znałem ani jednej osoby na surówce i było mi ciężko bez namacalnego dowodu, że ktoś inny robi to samo i że odczuwa podobne zmiany jak ja. Potrzebowałem potwierdzenia, że to co się dzieje z moją głową, w tak krótkim okresie, to nie jest to że zwariowałem, tylko że cały świat zwariował, a ja wreszcie zaczynam dostrzegać o co tu chodzi.
W tym momencie pojawiła się Ewcia i Wy wszyscy moi kochani!!!
Mam nadzieję, że jesteście świadomi jak mi pomogliście wytrwać, w pewnym okresie.
Nadal żyłbym na surowo, ale gdyby nie Wy nie byłbym taki szczęśliwy w tym wszystkim;)

Te wszystkie zmiany we mnie, doprowadziły do tego, że powstał ten blog.
Blog powstał, nie z mojej potrzeby pisania, ale z mojej potrzeby pomagania.
Jeśli za jego pośrednictwem uda mi się pomóc choćby jednej osobie, to te wszystkie godziny spędzone na pisaniu tych postów dadzą efekt.
Nie musi to być nawet przejście na 80 czy 100% surową dietę. Może kogoś oduczę picia napojów z ASPARTAMEM, może kogoś nauczę, że codziennie rano będzie pił zielony sok, przez resztę  dnia zachowując swoją normalną dietę, może kogoś nauczę jak ważna w naszej drodze do zdrowia jest głodówka???

Uwierzcie mi, że będę się cieszył jak dziecko z najmniejszych zmian w każdym z Was!!!
Nawet jeśli nic nie zmienicie na dzień dzisiejszy, to wiem, że po przeczytaniu tych informacji, zachowacie je w podświadomości. Kiedy zetkniecie się z nimi gdzieś indziej po raz drugi i trzeci, szybciej trafią one do Waszej świadomości.

Jedno jest pewne, pytajcie, krytykujcie uczcie się, ucząc mnie w tym samym momencie:)

Dziękuję każdemu z Was kto kiedykolwiek przeczytał, czyta lub przeczyta choćby jednen z moich postów!!!

czwartek, 27 maja 2010

CZEGO NIE JEŚĆ cz.2






ASPARTAM E-951

Jednym ze środków chemicznych zasługujących na szczególna uwagę jest właśnie aspartam!
W przerażającym stopniu rośnie ilość produktów spożywczych, do których jest dodawany. Jest to substytut cukru, który nie zawiera kalorii. Naiwność nasza jest tak wielka, że napoje, gumy do żucia, płatki śniadaniowe, dżemy z jego zawartością poleca się głównie ludziom, którzy dbają o swoje zdrowie, a zwłaszcza o swoją tuszę.

Jakie przerażenie mnie ogarnęło, kiedy lekarka przypisała, mojej wtedy 2.5 letniej córeczce syrop-witaminki, które zawierały ASPARTAM!!!!
Jeśli nie mogę ufać lekarzom, to komu mogę ufać????
Tak jest tylko sobie:)
Osiem lat po wynalezieniu tej substancji odrzucano dopuszczenie jej do produkcji mając na uwadze niebezpieczeństwo jakie niesie spożywanie aspartamu przez ludzi.
Niestety w latach 80 dzięki naciskom (nie bójmy się użyć słowa łapówkom) producentów, mimo wcześniejszych obaw nagle trucizna ta została dopuszczona jako oficjalny dodatek żywieniowy!!!
Aspartam atatakuje nasz układ nerwowy i jest bezpośrednią przyczyną raka mózgu.
Stwarza przyjazne warunki do rozwoju takich chorób jak skleroza, depresja, cukrzyca, ziarnica złośliwa, artretyzm, choroba Alzhaimera, ataków paniki, choroby Parkinsona, padaczki, problemów z tarczycą o raz wielu innych.
Następnym razem zanim sięgniesz po jakikolwiek słodki produkt bez cukru taki jak guma Orbit, Cola light (zero), czy lekarstwo dla Twojej pociechy, sprawdź, czy unikanie cukru tą drogą tak naprawdę jest dbaniem o zdrowie!!!!!


http://www.youtube.com/watch?v=hh0h9rCZiSw

http://www.youtube.com/watch?v=r2QmGpEK3ko


GLUTAMINIAN SODU- hydrolizowane białko roślinne

Znajduje się niemal w każdym produkcie wysoko przetworzonym. Znajdziemy go w sosach, przyprawach, chipsach, mrożonkach i wielu, wielu innych.
Dodawany jest do żywności głownie dzięki temu, że ma właściwości uzależniające. Główne skutki uboczne to ból głowy, palpitacja serca, wymioty, zdrętwienie kończyn, bóle w piersiach, ogólne osłabienie.
Szczury i myszy, którym zaraz po urodzeniu wstrzyknięto glutaminian sodu zapadały na otyłość, która normalnie u nich nie występuje, a ilość produkowanej przez nie insuliny potrajała się.


TŁUSZCZE TRANS

Tłuszcze trans powstają w wyniku podgrzewania olei roślinnych przy użyciu bardzo wysokich temperatur, celem zmienienia ich w substancje stałe. Podobnie jak glutaminian sodu i Aspartam są obecne w tylu produktach, że ciężko by je wymieniać z nazwy. Możesz je znaleźć w margarynach, cistach, lodach, cukierkach, wyrobach cukierniczych.
Tłuszcze trans podnoszą poziom złego cholesterolu, pozostawiają tłusty osad na naszych arteriach, powodują zaburzenia w trawieniu i zmniejszają przyswajalność witamin.



BARWNIKI SYNTETYCZNE

E 110 (żółcień pomarańczowa) znajduje się w marmoladach, żelach, gumach do żucia, powłokach tabletek. Może wywołać różne reakcje alergiczne np. pokrzywkę, duszności. Błękit ubrylantowany, oznaczony symbolem E 133, dodawany do warzyw konserwowych jest może być szkodliwy dla osób cierpiących na zespół jelita nadwrażliwego inne schorzenia układu pokarmowego.



KONSERWANTY

E 210 (kwas benzoesowy), który może podrażnić śluzówkę żołądka i jelit oraz wysypki. Znaleźć go można w galaretkach, sokach owocowych, napojach bezalkoholowych, margarynie, konserwach rybnych, warzywach marynowanych czy sosach owocowych i warzywnych. Azotyny potasu i sodu czyli
E 249 i E 250, powszechnie stosowane w peklowaniu mięsa, mogą prowadzić do zmian rakotwórczych w organizmie. Siarczany, oznaczone od E 220 do E 228, znajdują się m. in. w konserwach, sokach owocowych, winie, produktach ziemniaczanych, u osób wrażliwych wywołują nudności i bóle głowy.



SUBSTANCJE ZAKWASZAJĄCE

Kwas octowy (E 260) znajduje się w owocach i warzywach marynowanych oraz sosach, jest źle tolerowany u osób o wrażliwym żołądku. Chlorki potasu (E 508), wapnia (E 509) i magnezu (E 511) są dodawane do przypraw i niewskazane dla osób, które mają chore nerki czy wątrobę. W dużych ilościach działają na organizm przeczyszczająco.



PREPARATY ZAGĘSZCZAJĄCE I ŻELUJĄCE

Kwas alginowy (E 400) szczególnie niewskazany dla kobiet w ciąży i karoten (E 407), który może przyczynić się do owrzodzenia jelita.


Warto by również wspomnieć o kosmetykach  , których użycie nie każdy zdaje sobie sprawę jest bardzo szkodliwe dla zdrowia. Nasza skóra wchłania wszystko co w nią wcieramy, każdy balsam, podkład krem, pomadkę!!!  To wszystko wędruje wprost do naszego krwiobiegu i zatruwa nas od wewnątrz. Kosmetyki zawierają min laurylowy siarczan sodu używany do zeskrobywania starej farby i czyszczenia silników samochodowych, różnego rodzaju dwutlenki podejrzane o rakotwórczość, formaldehyd , który jest bardzo silnie drażniącą substancją. Należy zwrócić szczególną uwagę na antyperspiranty, które nie dość, że zawierają aluminium, to blokują wydalenie toksyn z organizmu, które pozostaną w nas zatruwając nasz organizm i będąc przyczyną przeróżnych chorób.
Na tej krótkiej liście powinny się znaleźć również fluor , alkohol, nikotyna i wiele wiele innych substancji, ale jak zawsze poruszam krótko najważniejsze, a teraz zachęcam do wycieczki do kuchni. Weźcie jakiś przypadkowy produkt i sprawdźcie, co tam tak naprawdę się znajduje!!!

Mam nadzieję, że te informacje na coś się przydały i sprawią, ze wyeliminujecie chociaż część tych produktów z waszej codziennej diety. Na początek może to być trudne, bo jedzenie bez naszych ulubionych przypraw nie takich jak Vegeta, czy ketchup  nie będzie nam tak smakować. Jednak tak jak wspomniała trzpiotka, po jakimś czasie kubki smakowe zaczynają działać tak jak powinny i czujemy ,,prawdziwy" smak jedzenia!!!
Warto się jakiś czas pomęczyć, żeby zobaczyć jak naprawdę smakuje banan:)

Jak zwykle WIELKIE pozdro i wysyłam DUŻO ciepła!!!

wtorek, 25 maja 2010

CZEGO NIE JEŚĆ cz.1

Wiele mówi się o tym, dlaczego macie jeść jak najwięcej surowych, organicznych, dojrzałych i najlepiej uprawianych lokalnie warzyw i owoców.
Dzisiaj jednak pokażę kilka składników, które zawiera przetworzona żywność.
Wystarczy, że przestaniecie pić gazowane napoje i zaczniecie gotować w domu normalne sosy do ziemniaków, a nie z paczki. Po prostu przeczytacie etykietę, czy tak naprawdę zaczniecie zastanawiać się zanim kupicie dany produkt.
Jeśli nawet nie wierzycie w surową dietę, postarajcie się uwierzyć w to, że już dawno nie liczymy się jako człowiek zarówno dla producentów żywności jak i leków .
Jesteśmy konsumentem, który ma zapłacić jak najwięcej za dany produkt i ma kupić go możliwie jak najwięcej.
Zastanówmy się także, czy mrożona pizza z datą ważności 2 lata, albo gorący kubek na obiad można nazwać jedzeniem???
Wiem mądraliński się znalazł, który jeszcze rok temu jadł to wszystko aż się uszy trzęsły!!!
Jednak dzisiaj nie ma szans żebym zjadł coś podobnego i uwierzcie mi, że łatwo jest to osiągnąć. Kiedyś wiedziałem, że to całe przetworzone jedzenie nie jest do końca ok, ale głęboko ufałem w organizacje rządowe i międzynarodowe, tak jak w firmy farmaceutyczne. Wierzyłem, że zostały one powołane z pewną MISJĄ!!!
Misją chronienia zdrowia mojej córki, waszego, czy mojego.
Tak szybko jak zrozumiesz, że są to firmy i instytucje, w których pracują niestety tylko ludzie, którzy nastawieni są na zysk i swój prywatny interes, tak szybko staniesz się ŚWIADOMY tego, że jesteś dla nich nic nie znaczącą jednostką.
Musisz wziąć 100% odpowiedzialności za wybory, które podejmujesz w swoim życiu.
Kiedyś nigdy bym nie pomyślał, że wyjście na zakupy może być takim dużym wyzwaniem, ale musicie sobie uświadomić, że tak jest.
Jeśli nie zainteresujecie się sami tym co wkładacie do koszyka z zakupami, nikt za was tego nie zrobi. Co więcej kupując produkty z zawartością tych nie bójmy się powiedzieć wprost : TRUCIZN, dajemy wyraźny znak ich producentom.
Mówimy, a wręcz krzyczymy do nich, że nie mamy nic przeciw temu, żeby dosypywali ten syf do naszej żywności, prosząc w ten sposób (fakt, że nieświadomie) o jeszcze.
Przestańmy więc robić rzeczy nieświadomie i zacznijmy podejmować w pełni ŚWIADOME decyzje. Zwłaszcza tak ważne decyzje, które w sposób bezpośredni dotyczą tego czy w przyszłości będziemy mięli raka, zawał serca, nerwice, osteoporozę czy alzheimera.
Przestańmy ufać w to, że ktoś inny zatroszczy się o nas, czy o nasze zdrowie i zacznijmy robić to sami. NIKT INNY ZA NAS TEGO NIE ZROBI!!!

Dlaczego producenci żywności i leków dosypują nam te wszystkie ,,cuda" chemiczne do naszego talerza.
Odpowiedź jest prosta. PIENIADZE!!!
Nie dość, że są bardzo tanie, co zmniejsza koszty produkcji, jednocześnie zapewniając większe zyski, to dodatkowo wiele z nich działa uzależniająco. Zastanówcie się, od jakich produktów żywnościowych jesteście najbardziej uzależnieni???
Odpowiedź myślę po chwili sama nasuwa się na usta.
Od tych najbardziej przetworzonych, do których dodano najwięcej ulepszaczy, konserwantów i aromatów oraz smaków identycznych z naturalnymi.
Dla mnie nie ma smaków i zapachów identycznych z naturalnymi!!!
Co więcej, na surowej diecie ja ich NIE POTRZEBUJĘ!!!
Dlaczego ich nie potrzebuję???
Proste, mój świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy ma smak i zapach identyczny z naturalnym ponieważ jest w 100 % naturalny!!!
ZASTANÓW SIĘ co musi być w kartoniku ,,zdrowego 100% soku" jeśli może miesiącami stać na SKLEPOWEJ półce(nawet nie ma potrzeby trzymać ich w lodówce).
Mój naprawdę 100 %, przechowywany w takich warunkach nie nadawałby się do spożycia po kilku max po kilkunastu godzinach.
Jak zawsze sprawdzajcie informacje, które tu podaję i szukajcie sami jak najwięcej na ich temat. Ja staram się zainteresować was kolejnym tematem, ale to tylko zaledwie kilka najważniejszych substancji i wszystko w wielkim skrócie.

http://www.youtube.com/watch?v=6RqUG6GZtzc&playnext_from=TL&videos=dvGLzgs0js0&feature=sub

STAŃCIE SIĘ ŚWIADOMI

BLESS!!!!


C.D.N>