Powered By Blogger

niedziela, 15 sierpnia 2010

BARSZCZ CZERWONY ALBO RACZEJ ZUPA BURACZKOWA


Składniki:
  • 500 ml świeżego soku z buraczków
  • 1/2 kubka pestek z dyni (namoczonych wcześniej)
  • 1/2 cytryny
  • DUŻO majeranku
  • sól, pieprz 
  • łyżeczka oliwy
  • 1 mały buraczek
  • garść świeżych kiełków 



 Wszystko razem wrzucić do blendera, nalać na talerz przystroić kiełkami i jak zawsze SMACZNEGO:)
Ja chciałem żeby zupka była bardziej syta, więc dodałem pestki i buraczka w całości. Jeśli jednak chcecie uzyskać typowy barszczyk, to jest to zbędne (i mniej zmywania będzie:)), ale resztę pozostawiam Wam i Waszej fantazji, ,,bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się na całego" :)
hahahah nie słuchajcie mnie :)


    piątek, 13 sierpnia 2010

    PIWO IMBIROWE

    Znowu przepis, który czerpie nazwę prosto z innego niesurowego produktu. Tym gorzej, że tym razem chodzi tu o nazwę PIWO!!!
    Jeszcze do niedawna byłem dość mocno zaprzyjaźniony z tym złocistym trunkiem i nigdy nie lubiłem jak nazwa PIWO była nadużywana dla promocji słodkich napoi piwo podobnych.
    W tym przypadku nadużycie jest jeszcze większe, bo nie ma tu ani kapki alkoholu:)
    Jednak mimo wszystko postanowiłem się tym z wami podzielić. Póki co wypróbowałem tylko przepis nr 1 i muszę powiedzieć, że nie spodziewałbym się, że samo jabłko z imbirem może tak dobrze smakować, a jak dodałem  wodę mineralną gazowaną, to faktycznie zaczęło to smakować, jak jedno z tych imbirowych piwek.
    Raz na jakiś czas troszkę bombelków nie zaszkodzi:)
    NR 1

         SOK A`LA PIWO IMBIROWE


    - 500 ml soku z zielonych, najlepiej lekko kwaśnych jabłek


    - kawałek imbiru wielkości paznokcia od kciuka


    NR 2


    • SOK A`LA PIWO IMBIROWE

    Dobry na przebudzenie.

    - dużo selera w większości korzeń

    - kawałek imbiru wielkości paznokcia od kciuka

    - mały burak wraz z liśćmi 

    - dwa liście kapusty

    - jedna gruszka




    Do obu soków, według autora można dodać 

    trochę wody gazowanej, ale to

    kwestia wyboru.

    czwartek, 12 sierpnia 2010

    MEDYCYNA KOMÓRKOWA

    Wczoraj dzięki teściowej przypomniałem sobie coś, o czym zapomniałem kompletnie, mimo, że wywarło na mnie duży wpływ i w znacznym stopniu przyczyniło się do tego jak się odżywiam w dniu dzisiejszym.
    Mianowicie badania Instytutu Medycyny Komórkowej dr Ratha, których wyniki szerzy w Polsce jego dyrektor dr Aleksandra Niedźwiedzki. Już chciałem zostać nie tylko kimś, kto kupuje ich suplementy, ale również je sprzedaje. Jedyne jednak, co mi nie pasowało w Medycynie Komórkowej, to to, że jakkolwiek te suplementy nie były by naturalne, zdrowe i cudotwórcze, to zawsze, nie jest to już produkt naturalny.
    Jak się można domyślić na tym etapie odkryłem świeże soczki, które spełniają dla mnie rolę tych suplementów!!!
    W wielkim skrócie myślę, że są to jednak jedne z najważniejszych badań dla ludzi, którzy poszukują naukowego poparcia Surowej Diety. Pokazują jak ważna, a wręcz NIEZBĘDNA jest rola witamin dla zdrowia i życia człowieka.
    Badania te skupiają się na człowieku jako całości, co jest bardzo rzadko spotykane w świecie dzisiejszej nauki, a jeśli skupia się na czymś konkretnie, to skupia się nie na organach, tylko na zaburzeniach na poziomie pojedynczej komórki.
    Nauka ta zajmuje się badaniem i leczeniem przyczyn chorób, a nie tylko ich objawów i to za pomocą tak prostych lekarstw jak chociażby witaminy.
    Wyniki tych badań nie idą w parze z interesami wielkich koncernów farmaceutycznych, dlatego nie zawsze mogą wyjść na światło dzienne i nie są to niestety informacje, o których możecie przeczytać na pierwszych stronach gazet, czy usłyszeć w głównym wydaniu wiadomości. Już dawno nie jesteśmy PACJENTAMI, tylko KONSUMENTAMI i wyniki badań Instytutu dr Ratha niestety utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeśli sami o siebie nie zadbamy, to ludzie którym ufamy i powierzamy nasze zdrowie począwszy od lekarza rodzinnego, przez panią w aptece, ministra zdrowia i kończąc na pseudo naukowcach z pewnością nie zrobią tego za nas.
    Dla zainteresowanych podam kilka linków, od których możecie zacząć Waszą przygodę z Medycyna Komórkową. Polecam z całego serca, rozwiązania niektórych problemów są tak proste, że trudno w nie nawet uwierzyć.

    Na początek 4 części krótkiego wywiadu z dr Aleksandrą Niedźwiedzki w Radio Dla Ciebie:

    http://www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/co_nowego_w_rdc/jak_sie_nie_leczyc_i_nie_chorowac

    Wykład tej samej pani:

    http://www.youtube.com/watch?v=iaE8V9Kob0c&feature=related

    No i kilka informacji do poczytania:

    http://www.medycynakomorkowa.com

    Jak zwykle zachęcam do samokształcenia i szukania informacji na własną rękę.
    Im więcej będziecie wiedzieć, tym bardziej spokojnie będziecie podchodzić do swojej diety.
    Bez strachu, że coś robicie nie tak łatwiej wytrwać i żyje się spokojnie:)

    środa, 11 sierpnia 2010

    HEJKA

    Witam Kochani:)
    Przepraszam za dłuższą nieobecność, ale zrobiłem sobie takie małe wakacje.


    CHODZĘ PO GÓRACH





    PŁYWAM W MORZU





    NO I PRZEWRACAM CAŁY ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI:)


    Jedno jest pewne, nie próżnuję:)
    Mam również kilka nowych przepisów, które w najbliższych kilku dniach  wrzucę tu dla Was.
    Pozdrawiam serdecznie i jak zwykle dużo CIEPEŁKA!!!

    piątek, 23 lipca 2010

    HEJKA KOCHANI :)

    Biegnie trzecia doba odkąd jestem tylko na sokach. Ogólnie czuję się świetnie, nie mogę wykonywać długotrwałych ćwiczeń fizycznych, bo szybciej się męczę, ale generalnie jestem bardzo aktywny:)
    Dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu, chodzę na boso, biorę prysznice naprzemienne, medytuję ćwiczę jogę i różne takie:)
    Soki pije różne i w różnych ilościach. Wczoraj piłem dużo zielonych dzisiaj więcej owocowych. Do tego każdego dnia strzał z trawy pszenicznej.



    Oczyszczanie organizmu już się rozpoczęło, bo widzę i czuje wyraźne objawy ,,objawy" i to mnie cieszy.
    W stosunku do postu na wodzie, cały ten proces przebiega znacznie wolniej i jeśli miałbym porównać, to znacznie przyjemniej i lepiej mi na sokach niż na wodzie.
    Przede wszystkim można smakować każdy owoc i warzywo razem i osobno, a to jest super:)
    Pod względem skuteczności głodówka na wodzie jest znacznie lepsza. Powiedzmy, że będę na sokach 30 dni, to ten sam, jeśli nie nawet lepszy efekt osiągnąłbym na wodzie w ok 10 dni.
    Ale dzięki dłuższemu czasowi odmawiania sobie czegoś tak ważnego dla naszej psychiki jak pokarmy stałe, wiem, że może nie oczyszczę się tak bardzo, jednak nauczę się bardziej kontrolować swoje pragnienia odnośnie jedzenia (i nie tylko), co zaowocuje w dalszym moim życiu:)
    Głodu nie odczuwam, jak jestem głodny wypijam sok i głód znika. Nie mam praktycznie żadnego pociągu do jedzenia, chociaż muszę się pilnować, bo dzisiaj podczas wyciskania soku z nektarynki, odruchowo podczas jej krojenia, prawie ugryzłem kawałek:)
    Każdego dnia i w każdej minucie obserwuję swój organizm i robię dość szczegółowe notatki aby nic mi nie umknęło uwadze i żebym w przyszłości mógł jeszcze raz to wszystko zaobserwować.
    Uciekam zrobić ostatni zielony soczek na dzisiaj!!!

    Jak zawsze dużo CIEPEŁKA dla WAS i trzymajcie kciuki za mnie żebym chociaż miesiąc dał radę, bo ja jestem z gatunku tych, którzy się szybko nudzą i nad tym też popracuję dzięki tej sokówce:)

    czwartek, 15 lipca 2010

    MLEKO :)

    No dla spragnionych nowości Biedronki i Jarka przepis na surowe ,,mleko":)
    Niesamowicie proste do wykonania i jeśli chodzi o mleko z Ryżu (bo mowa będzie właśnie dzisiaj o takim),. to raczej jest bez smaku.

    Składniki:
    • 3/4 szklanki brązowego ryżu 
    • 2  szklanki wody

     


     Sposób wykonania:
    Namocz ryż na min 12 godzin, powinien napęcznieć i zwiększyć swoją objętość.
    Odsącz z  wody i wrzuć ziarna do blendera i zmiksuj je  bez wody. Dolej do zblendowanej  masy dwa razy więcej wody niż było ryżu i zmiksuj ponownie.
    Po chwili ryżowe mleko już jest gotowe, należy je tylko odcedzić, na gęstym sitku i proszę!!!
    Można dodać troszkę soli i jakiegoś naturalnego słodzika jak syrop z agawy.
    Znacznie lepsze smakowo mleko wychodzi z migdałów, słonecznika lub nawet pszenicy.
    Zachęcam do eksperymentów:)

    Mleko z orzechów i nasion jest świetnym zamiennikiem dla mleka krowiego jak i również urozmaica naszą surową podróż:), a tyle smaków ile orzechów i nasion dała nam natura!!!

    SMACZNEGO!!!

    piątek, 9 lipca 2010

    CHLEBEK Z PSZENICY

    Nie wiem jak Wy, ale ja mam straszny pociąg do pieczywa i najtrudniej mi wytrwać przy surówce jak widzę świeży chlebek lub jeszcze lepiej bułeczkę. Nie zabierałem się nigdy do robienia surowego chlebka, ponieważ nie mam dehydratora, ale postanowiłem zrobić eksperyment i muszę powiedzieć, że się udało:)
    Nie umiem powiedzieć, czy smakuje mi bardzie, czy mniej tradycyjny.
    Jedno jest pewne jest pyszny, a kanapką uraczyłem się niesamowicie!!!

    Składniki:
    • skiełkowana pszenica
    • zmielone siemię lniane
    • pietruszka, koperek
    • szczypta soli


    Cała zabawa potem jest prosta i choć samo zrobienie chleba od rozpoczęcia kiełkowania do zrobienia kanapki zajęła mi 4 dni, to myślę, ze było warto. Jeśli ktoś nie chce kiełkować ziaren może je tylko namoczyć min 12 godzin i wtedy skróci się cały proces tylko do 1,5 dnia.
    Mimo, że 4 dni brzmi strasznie, to tak naprawdę nie poświęcamy temu więcej  niż 1,5 godziny.
    Dopiero pod koniec procesu pomyślałem, że kiełkowanie może przysporzyć Wam najwięcej problemów, więc chociaż w złej kolejności, ale przygotuję post o kiełkowaniu jeśli będziecie chcieli. 
    Jak nie będziecie chcieli, to też przygotuję:)

    Skiełkowaną i odsączoną  pszenicę wrzucamy do blendera lub robota kuchennego i miksujemy.
    Dodajemy siemienia lnianego, zieleninki, soli i blendujemy raz jeszcze.
    W zależności jaka wyjdzie konsystencja możemy dodać troszkę wody, ale należy pamiętać, że im więcej jej będzie, tym więcej będzie trzeba potem odparować, więc ostrożnie.
     Potem blaszkę do pieczenia cista czy cokolwiek innego wykładamy papierem śniadaniowym i rozgniatamy na niej małe ,,chlebki", które będą już gotową do zjedzenia kromką.


     


    Chlebki włożyłem na 25 min do piekarnika na ok 40-50 stopni, na termoobieg(dlatego lepszy jest dehydrator, możemy precyzyjniej ustawić temperaturę.
    Po tym czasie wystawiłem blaszkę na balkon na słońce i suszyłem naturalnie.
    Jeśli jest piękna słoneczna pogoda, to po kilku godzinach odwróćcie chlebki żeby podeschły również z drugiej strony, a jak pogoda jest kiepska, to kolejne 25 min w piekarniku w takich samych jak wyżej warunkach.
    Jeśli chlebki nadal będą tego wymagać przewracając jej co jakiś czas dalej suszymy je na słońcu lub w piekarniku, a najlepiej w dehydratorze.





    Kilka posypałem sezamem i też ciekawe wyszły:)







    Potem dajcie się ponieść fantazji i włóżcie troszkę serca w udekorowanie Waszego kilkudniowego ,,trudu" :)


     SMACZNEGO!!!