piątek, 27 sierpnia 2010

SUROWY KETCHUP

I wreszcie coś czego brakowało mi przez cały czas trwania mojej surowej podróży, a mianowicie...
SUROWY KETCHUP!!!!
A teraz jedyna i niepowtarzalna okazja dla Was, jeśli byliście lub nadal jesteście maniakami ketchupowymi, takimi jak ja byłem w przeszłości:)
Wiem, że piszę o czymś co sam zrobiłem, więc nie jestem zbyt obiektywny, ale ketchup wyszedł coś między Kotlinem, a Pudliszkami, a te dwa specjały najbardziej rozpieszczały moje podniebienie:)
Dość gadania, przejdźmy do przepisu!!!

Składniki:

- suszone pomidory moczone w wodzie
- syrop z agawy
- ocet jabłkowy
- 3 pomidory
- 2 ząbki czosnku
- łyżka rodzynek
-pieprz




Sposób wykonania:
Pomidory, czosnek,  rodzynki wrzućcie do blendera, dodajcie 2 łyżeczki octu, troszkę syropu z agawy i pieprzu. Po wymieszaniu, spróbujcie i sami doprawcie według swojego. Ja wolę bardziej pikantny ketchup więc w moim było więcej pieprzu, ale jeśli wolicie słodki, wtedy więcej rodzynek i słodzika.
W oryginalnym przepisie zamiast syropu z agawy był miód, ale zmieniłem, to ponieważ nie pasował mi smak miodu w tym przepisie, a syrop jest prawie bez smaku i myślę, że była to trafna zamiana:)
Prawie zapomniałem, moczenie pomidorów możecie pominąć, bo konsystencja robi się zbyt wodnita jak na mój gust. Żeby to naprawić musiałem dodać kilka ,,suchych" suszonych pomidorów, które zagęściły mi całość, tworząc najlepszy ketchup na świecie:)
Dzięki zawartości ostu, jeśli będziecie trzymali go w szczelnym naczyniu w lodówce, to myślę, że długość przechowywania może wahać się między 4-7 dni, ale to już sprawdźcie sami:)
Na prawdę szczerze powiem, że nie spodziewałem się tak zbliżonego do sklepowych ketchupów smaku!!!
Chyba zjem wszystko już dzisiaj:)

SMACZNEGO!!!

9 komentarzy:

  1. robiłam kiedyś coś podobnego, ale bez suszonych pomidorów i z pasteryzacją później, zimę przetrwał, ale jednak surowy smaczniejszy;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Robię podobny
    i dodaję jeszcze trochę (z wyczuciem)
    namoczonej wcześniej suszonej papryki.
    Dodaje smaku i koloru.
    Ostatnio polubiłam suszoną parykę.

    Dzięki Marcinku!

    OdpowiedzUsuń
  3. O papryczka, to dobry pomysł na następny raz:)
    Dzięki Krysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinku:))
    ja jakimś cudem tych przepisów nie widziałam wcześniej? Ależ ty tu szalejesz:))) hihihi , super, dziękuję za te "wynalazki" buźka

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat siedziałaś zabunkrowana u mnichów:)

    OdpowiedzUsuń
  6. kusisz, i to bardzo:)w końcu zacznę sama się rozpieszczać kulinarnie:)I.W.

    OdpowiedzUsuń
  7. No witam I.W., wreszcie jesteś, rozpieszczaj się ile się da, nie tylko kulinarnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi cudownie :)

    Muszę spróbować ten przepis , bo byłam do wczoraj maniaczką keczapu :p

    A od dziś jestem na surowej diecie :)
    Mam wielką nadzieje że dzięki Tobie i Twoim inspiracja uda mi się ta walka bez potyczek :)

    OdpowiedzUsuń